HFM

artykulylista3

 

Monachium High End 2017 część 1

IMG 0255Wiosna w rozkwicie i dużo dobrego dźwięku – to musi być High End w Monachium. Pomiędzy 18 a 21 maja do stolicy Bawarii zjechali z całego świata producenci, importerzy oraz fani najwyższej jakości sprzętu odtwarzającego muzykę. W tym roku wystawa odbyła się już po raz 36. Zarazem była to jej 14. edycja po przeniesieniu z Frankfurtu do hal MOC. Po początkowych obawach, związanych z przeprowadzką, nie pozostał nawet ślad. Przestronny obiekt targowy spełnia swoją rolę tak dobrze, że wydaje się, iż gościł imprezę od początku.

Oczywiście, ma swoje wady, bo kiedy przypiecze słońce, w salach zlokalizowanych na wyższych poziomach temperatura szybko wychodzi poza „strefę komfortu”, ale nawet pomimo tego trudno sobie wyobrazić powrót do kameralnych wnętrz hotelu Kempinski, od którego przecież wszystko się zaczęło.

Tekst i zdjęcia: Jacek Kłos


Obecnie High End to największa wystawa sprzętu grającego na świecie. Jakkolwiek nie rozpierałaby nas patriotyczna duma z sukcesu warszawskiego Audio Show, to jednak należy sobie szczerze powiedzieć, że Monachium gra w zupełnie innej lidze. Odmienny jest także profil imprezy – bardziej biznesowy, skierowany na nawiązywanie i pielęgnowanie relacji handlowych oraz międzynarodową promocję sprzętu. Inne wystawy są mniej lub bardziej kameralne, ukierunkowane na odbiorców indywidualnych i rezonans w lokalnych mediach. W Monachium pojawia się cała albo prawie cała aktywna branża i to właśnie tam uzyskuje się najwięcej informacji na temat nowości, debiutów oraz ogólnie tego, co w trawie piszczy. Tam można osobiście poznać projektantów i właścicieli znanych i zupełnie nieznanych marek i wreszcie – co dla wielu odwiedzających najważniejsze – zapoznać się wstępnie z brzmieniowym potencjałem urządzeń.
Przez 14 lat pobytu w MOC firmy nauczyły się oswajać nieprzyjazne akustycznie sale, dzięki czemu coraz częściej zdarza się usłyszeć satysfakcjonujący dźwięk. Nie jest to jeszcze regułą i – tak jak sukcesy – zdarzają porażki, niemniej ogólny poziom prezentacji należy uznać za wysoki. U sporej części wystawców, zwłaszcza tych, którzy zajmują duże sale na wyższych piętrach, widać także wiele inwencji włożonej w estetyczną aranżację pomieszczeń. Fakt wart odnotowania tym bardziej, że na przygotowania nie ma kilku dni, a zaledwie kilkanaście godzin. W tym czasie trzeba rozpakować sprzęt, rozstawić dekoracje, dobrać ustawienie kolumn i zapanować nad wszystkimi nieprzewidzianymi drobiazgami. Pracy jest mnóstwo, a presja czasu ogromna. Tym większa satysfakcja, że znów się udało.

High End jest wystawą o charakterze międzynarodowym również dlatego, że odwiedzają ją nie tylko audiofile z Niemiec, ale także z innych krajów. Są bardzo mile widziani, ponieważ stricte branżowy, zamknięty dla publiczności charakter wystawa zachowuje tylko w czwartek. Od piątku do niedzieli otwiera podwoje dla wszystkich ciekawych technicznych nowinek i dobrego dźwięku. Każdy jest mile widziany i wcale nie trzeba być krezusem, aby po prostu sobie pozwiedzać. Wystarczy kupić bilet, jak do teatru, na wystawę lub degustację.

I jeśli się przez chwilę nad tym zastanowić, to High End jest po trosze tym wszystkim. Teatrem przez starannie przygotowaną scenografię i niekiedy zapierającą dech w piersiach inwencję projektantów urządzeń; wystawą, której różnorodność i wartość pokazywanych precjozów potrafią przyprawić o zawrót głowy. I w końcu degustacją, bo wielu z nas pojawia się tam, by smakować dobry, a nierzadko również zaskakujący, nieznany wcześniej dźwięk. Dzieje się bardzo dużo i niezwykle intensywnie, przez co nie ma cienia szans, by nawet w cztery dni uważnie i świadomie przeżyć wszystko. Zawsze coś pominiemy, zawsze nie zajrzymy gdzieś, gdzie było warto, ale to nie szkodzi. Przecież kolejne show czeka już za rok – w 2018 High End zaplanowano pomiędzy 10 a 13 maja.

W kontekście ogromu imprezy naszą relację można potraktować ledwie jako szkic. Wybór prezentacji, w jakiś sposób reprezentatywnych dla całości i dających wyobrażenie o atmosferze panującej w halach MOC w czasie tych czterech majowych dni. Zachęcamy do czytania i oglądania, ale jeszcze bardziej do odwiedzenia Monachium w przyszłości. Nic nie zastąpi osobistego uczestnictwa. Zwłaszcza w wydarzeniu tak ciekawym i różnorodnym jak High End.

IMG 0749

Nie ma to jak oryginalne powitanie. Pięć rosłych niewiast w wieku różnym dmie w alpejskie rogi.

IMG 0749

Pomimo ogromnej skali, wystawa High End jest świetnie zorganizowana. Nad wszystkim czuwa Renate Paxa. Dzięki niej oraz kierowanemu przez nią zespołowi wszystko działa jak w szwajcarskim… to jest niemieckim zegarku.

IMG 0749

Zwiedzanie zaczynamy od stoiska Ultrasone. Do prezentacji swoich najnowszych słuchawek Edition 8 EX niemiecki specjalista wykorzystał oryginalny wzmacniacz słuchawkowy Kostasa Metaxasa. Odlewana z aluminium i anodowana na wściekłą czerwień czacha Marquisa skutecznie przyciągała uwagę.

IMG 0749

Edition 8 EX zostały wyposażone w najnowszą odmianę firmowego rozwiązania S-Logic EX. Dzięki decentralizacji przetwornika i ustawieniu go pod kątem do małżowiny dźwięk ma być przestrzenny jak nigdy dotąd.

IMG 0749

Ultrasone Naos to przetwornik c/a 24 bity/192 kHz i wzmacniacz słuchawkowy, zamknięte w miniaturowej obudowie. Wycenione na 169 euro urządzenie powstało z myślą o współpracy ze sprzętem przenośnym. Tablet albo smartfon powinny dzięki niemu zagrać mniej źle.

IMG 0749

Bardzo dobry dźwięk na prezentacjach MBL-a powoli staje się tradycją monachijskiej wystawy. Elektronika z serii Noble to poważna, choć wcale nie najdroższa pozycja w katalogu niemieckiej wytwórni. Do zasilania słynnych kolumn 101 E MkII wykorzystano cztery monofoniczne wzmacniacze mocy N15. „Cebulki” bardzo lubią prąd i obecność rozbudowanej amplifikacji przyjęły z wdzięcznością. Tę formę zasilania ich posiadacze powinni traktować jako docelową. Oczywiście, można użyć wzmacniaczy z jeszcze wyższej półki, choć N15 stanęły na wysokości zadania. System z przedwzmacniaczem N11 i odtwarzaczem CD31 kosztował nieco ponad 135000 euro. Nie jest to mało, ale zyskujemy gwarancję, że zagra pięknie.

IMG 0749

Pokaz możliwości MBL-a i system dla wybrańców losu, czyli podwójna cebulowa w trzygwiazdkowej restauracji Michelina. A bez metafor? 394100 euro zamknięte w kolumnach X-treme, parze monobloków 9011, parze 9008 A, flagowym przedwzmacniaczu 6010 D i dzielonym odtwarzaczu CD 1621 A/1611 F. System wzorcowy, tyleż detaliczny co spójny, grający eterycznie, z oddechem i powietrzem, a zarazem namacalny i zmysłowy. Dla jednych marzenie i koniec drogi, dla innych po prostu nagłośnienie salonu. Jednego można być pewnym – z MBL-em obie grupy będą zadowolone.

IMG 0749

Zadowolenia nie ukryją także posiadacze systemów Audio Note Japan Kondo. W ubiegłym roku Japończycy prezentowali tylko jeden, ekstremalnie high-endowy system. W 2017 zrobili ukłon w kierunku odbiorców z nieco mniej zasobnym portfelem i zaprzęgli do pracy swój podstawowy wzmacniacz zintegrowany Overture w trzeciej już wersji PM-2i.

IMG 0749

Kondo Overture PM-2i można było nie tylko posłuchać, ale też zajrzeć do jego wnętrza. Rzut oka wystarczy, by docenić czystość i precyzję montażu oraz najwyższą staranność wykończenia detali. Overture to jedyna w aktualnej ofercie Audio Note Japan konstrukcja przeciwsobna. W stopniu końcowym pracują po dwie lampy EL34 na kanał, z których uzyskano całkiem przyzwoitą moc 2 x 32 W.

IMG 0749

Jeden z konstruktorów Kondo – Hiromichi Kume.

IMG 0749

Masaki Ashizawa – szef i główny konstruktor Audio Note Japan. Bezpośredni uczeń i następca zmarłego w 2006 roku założyciela firmy, Hiroyasu Kondo.

IMG 0749

Z lampowego Olimpu schodzimy w rejony bardziej dostępne ziemianom. Brytyjska firma Falcon produkuje sporo zwyczajnych kolumn, ale nas interesuje ta nadzwyczajna, której przygotowanie zajęło najwięcej czasu i pochłonęło najwięcej środków. Przy całej liście różnic można tu dostrzec podobieństwo z podejściem Kondo i nielicznych wytwórni, które starają się zmaterializować trudno przekładalną na praktyczne realia ideę, a następnie doprowadzić ją do perfekcji. Tak właśnie Falcon podszedł do reinkarnacji najsłynniejszego monitora BBC – LS3/5a.

IMG 0749

Falcona LS3/5a trudno uznać za projekt komercyjny, bo rynek na tak maleńkie (a wcale nie najtańsze) głośniczki jest niewielki. Ale doprowadzenie go do finału musi budzić uznanie. Falcon postanowił odtworzyć monitor BBC z 1976 roku dokładnie takim, jakim był w oryginale, razem z przetwornikami, konstrukcją zwrotnicy i obudowy, a nawet niespotykaną dziś, bo 15-omową impedancją. Dwudrożny układ tworzą dwa przetworniki – stożek B110 oraz miękka kopułka T27. Oba zaprojektował Malcolm Jones – ten sam, spod ręki którego wyszły dwa słynne głośniki KEF-a o identycznych symbolach. Obudowa to połączenie sklejki z brzozy bałtyckiej i litego drewna bukowego. W zwrotnicy zastosowano typowe dla BBC cewki transformatorowe, wykonywane na zamówienie Falcona. Monitory są produkowane od 2014 roku. Ponoć idealnie się zgrywają ze wzmacniaczami Sugdena, a konstruktorzy obu firm bardzo się lubią i wzajemnie wspierają w działaniach promocyjnych.

IMG 0749

Przetworniki do LS3/5a produkuje brytyjska firma Volt według specyfikacji Falcona. Membrany są wykonywane z bekstrenu, ale technikę ich wytwarzania znacząco ulepszono, dzięki czemu nie występują problemy z powtarzalnością ani gęstością materiału na całej powierzchni. LS3/5a Falcona jest jak oryginał, tyle że lepszy. Powtarzalny w każdym egzemplarzu, wykonywany z minimalną tolerancją dla odchyłek parametrów i oficjalnie certyfikowany przez BBC. A że do wykończenia stosuje się naturalny fornir, monitor staje się mile widzianym gościem w domowym zaciszu. Cena nie jest może niska, ale do przełknięcia. Za parę, bez podstawek, zapłacimy 2200 funtów.

IMG 0749

W tym roku Focal pokazał nie tyle zupełnie nowe produkty, co tuningowane czy też będące efektem ewolucji wersje dwóch mniejszych podłogówek, należących do flagowej serii Utopia III. Dopisek Evo znajdziemy przy modelach Maestro i Scala.

IMG 0749

Do Maestro Evo i Scali Evo z serii Sopra przeniesiono pierścienie podklejane w okolicach zawieszenia górnego, mające na celu likwidację rezonansów membrany. Swoją drogą, to ciekawe, bo zwykle rozwiązania stopniowo przechodzą z serii wyższych do niższych, a nie odwrotnie. Sytuację tłumaczy fakt, że Utopia III została wprowadzona w 2008, a Sopra – w 2015 roku. Jest to na tyle świeża seria, że nawet flagowce mogą się czegoś od niej nauczyć. W odsłonie Evo rozdzielono filtry – teraz osobne są dla sekcji basowej i osobne dla średnio-wysokotonowej. Każdą płytkę ulokowano w oddzielnej komorze. Zapewne w związku z tym dodano drugą parę gniazd, dzięki czemu kolumny można zasilać w bi-ampingu. Lepsze są komponenty i okablowanie wewnętrzne. Focal podkreśla, że to ostatnie pochodzi od francuskiego wytwórcy. Obudowę modułu niskotonowego wzmocniono i wytłumiono nowym materiałem o wyższej gęstości, prawdopodobnie o konsystencji pianki – zauważalnie powinny się więc poprawić czystość i rozdzielczość basu. Ostatnią zmianą jest kolorystyka. Pozostawiono błyszczącą czerń i biel. Z dwóch wykończeń zrezygnowano (czerwień i brąz), doszły natomiast trzy nowe: zieleń w charakterystycznym odcieniu British Racing Green (fani motoryzacji od razu będą wiedzieli, o jaki odcień zieleni chodzi), metaliczny błękit i szary mat. Modele Evo łatwo rozpoznać po tym, że ścianka przednia jest lakierowana na ten sam kolor co pozostałe. Dotychczas zawsze była czarna. Maestro Evo i Scala Evo pojawią się w sprzedaży we wrześniu 2017.

IMG 0749

Paleta kolorystyczna serii Sopra. W takich samych wykończeniach swoje płaskie wzmacniacze M-One oferuje Micromega. Firmy nie są powiązane kapitałowo, ale postanowiły wspólnie zrealizować taki pomysł marketingowy.

IMG 0749

Lampowe wzmacniacze VAC, źródła cyfrowe APL, flagowy gramofon Kronos Pro i okablowanie Silenzio. Prezentacja tego ostatniego w 2016 roku wzbudziła liczne kontrowersje, ponieważ całą uwagę skierowano na przewody, tak jakby przede wszystkim one decydowały o brzmieniu. W tym roku było może bardziej konwencjonalnie i grzecznie, ale za to proporcje i hierarchia ról w systemie grającym zostały przywrócone. Innymi słowy: kable też są ważne, ale bez przesady.

IMG 0749

Wzmacniacze Valve Amplification Company wykorzystano do zasilania flagowych kolumn Von Schweikert Ultra 11. Amerykańskie monstra są konstrukcją półaktywną, z dwoma 15-calowymi subwooferami pracującymi w obudowach zamkniętych. Do ich zasilania wykorzystano wzmacniacze o mocy 1 kW, po jednym dla każdego basowca. Resztę pasma pokrywają ceramiczne głośniki nisko-średnio i średniotonowe oraz berylowe tweetery. W centrum symetrycznego układu umieszczono superwysokotonową wstęgę. Całość przenosi częstotliwości od 10 Hz do 100 kHz (!). Efektywność producent określa na 92 dB, a impedancję nominalną na 4 omy. Kolumna daje duże możliwości dostosowania charakterystyk do akustyki pomieszczenia i własnego widzimisię. Mniej elastyczna jest oferta cenowa. Za parę swoich szczytowych kolumn Von Schweikert życzy sobie… 290 tysięcy dolarów.

IMG 0749

Focal i Naim w jednym stali domu. Marki mają tego samego właściciela i razem prezentują swój sprzęt. Naim koncentruje się na elektronice. I dobrze, bo jego współczesne kolumny były cokolwiek… nietuzinkowe.

IMG 0749

Gramofon niemieckiej firmy Scheu Analog i monobloki Mola Mola – aktualnie jedne z niewielu w klasie D, których nie ma się ochoty natychmiast wynieść do pojemnika na elektrośmieci.

IMG 0749

Elektronika firmy Mola Mola zasilała kolumny Mangera. To dość specyficzne granie. Mangera bardzo przyjemnie się słucha w materiale kameralnym i akustycznym. Ujmuje wtedy lekkością i swobodą. Z drugiej strony, brak mu brutalności i odrobiny brudu, który w systemie high-end jest niezbędny tak samo jak mikroelementy w wodzie. Na pewno jest to sensowna propozycja, bo przetwornik pokrywa szeroki wycinek pasma. I to rzeczywiście pokrywa, w przeciwieństwie do tzw. głośników szerokopasmowych, które skraje obcinają, a środek zniekształcają. Manger gra czysto i z w miarę punktowego źródła, jednak warto sprawdzić, czy akurat do naszego repertuaru nie będzie za grzeczny. Klasy jednak odmówić mu niepodobna. Tylko po co ten laptop… przecież mieli gramofon.

IMG 0749

System ze Szwecji, choć na pewno nie w cenach Ikei. Najnowsze kolumny Marten Design Coltrane Tenor 2 za 79000 euro, zasilane monofonicznymi końcówkami Engstrom Eric. W tle szpulowy magnetofon Nagry i przetwornik c/a MSB Select, podłączony do wzmacniaczy bez pośrednictwa preampu. Pliki płynęły z Aurendera, a muzyka – z vintage’owego gramofonu Thorensa, podłączonego do brytyjskiego phono stage’a Whest Titan Pro. Marten i lampa do udane połączenie. Nowoczesne przetworniki Accutona z serii Cell, sterowane wzmacniaczami w tradycyjnej technice próżniowej, dają dźwięk dokładny, ale i wypełniony. Jakość wykonania szwedzkich komponentów również nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z high-endem.

IMG 0749

Do okablowania szwedzkiego systemu Marten/Engstrom wykorzystano szwedzkie, bo jakże by inaczej, okablowanie Jorma Design Statement. To świetne przewody, a przy okazji bardzo łatwe do podłączenia. Do prowadzenia prezentacji albo pracy recenzenta nadają się w sam raz.

IMG 0749

Co trzeba mieć, żeby usłyszeć na wystawie źle grające Boenicke? Otóż, proszę państwa, trzeba mieć pecha. W normalnych okolicznościach szwajcarskie kolumny grają w skali od „bardzo dobrze” do „zjawiskowo” i tegoroczna edycja High Endu potwierdziła tę regułę. Repertuar jest zawsze dopasowany do możliwości głośników, a system ustawiony i stuningowany bardzo starannie. Efekty są jednoznacznie pozytywne, nawet jeżeli grają zaledwie maleńkie monitorki W5. W tym roku prezentowano je na zmianę z najnowszą (a zarazem flagową) półaktywną podłogówką W13 SE+, w towarzystwie firmowego wzmacniacza Boenicke E2 i odtwarzacza Computer Audio Design CAT/1543 MkII. Całość spięło okablowanie brytyjskiej wytwórni The Chord Company. To nie jest ta sama firma co – również brytyjski – Chord produkujący elektronikę.

IMG 0749

Niezawodny przepis, jak dołożyć stolarzowi pracy, czyli obudowa Boenicke W13 w przekroju. Wszystkie komory, wzmocnienia i poprzeczki są żłobione w litym drewnie. Dla Svena Boenicke to jedyna droga do osiągnięcia naturalnego brzmienia. Wspomnijcie przy nim, że niektórzy skręcają kolumny z blachy i obserwujcie wyraz jego twarzy. Widok jest bezcenny.

IMG 0749

Estelony YB widzieliśmy na premierowej prezentacji w roku 2016. Estońskiej wytwórni zależy na dotarciu do odbiorców, dla których kluczowy atut stanowi niebanalne, nowoczesne wzornictwo. YB mają też przyciągać niewygórowaną ceną, przy czym należy od razu zaznaczyć, że słowo „niewygórowana” w przypadku Estelona może być mylące. Estońska marka zawsze celowała wysoko, więc 15900 euro to w jej przypadku niemal budżetówka.

IMG 0749

Flirt Estelona z nowoczesnością przeradza się w coś poważnego. Na High Endzie 2017 firma zaprezentowała bezprzewodowe kolumny Lynx. Według danych producenta, zastosowano w nich technikę polegającą na sterowaniu każdego z przetworników z osobna sygnałem DSD, bez etapów konwersji i dodatkowej obróbki. Skraca to wyraźnie ścieżkę sygnałową i ma pomóc w uzyskaniu możliwie najczystszego dźwięku. Jak jest w praktyce, tego nie wiemy, ponieważ zestawy Lynx prezentowano tylko statycznie. Dostępne będą dwie wersje kolorystyczne: biało-czarna albo czarna, ale łącząca powierzchnie matowe i błyszczące. Do wyboru przewidziano także dwa tweetery. W zależności od tego, czy wybierzemy kopułkę berylową, czy diamentową, zapłacimy 40000 albo 50000 euro.

IMG 0749

Skromnie, ale ze smakiem, czyli minimalistyczny i – jak na warunki wystawy – nieprzesadnie drogi system stereo. Wszystkie elementy znane i lubiane. Kolumny to Wilson Audio Sasha 2, końcówka mocy – D’Agostino Momentum Stereo, a źródło sygnału – dSC Rossini z zewnętrznym zegarem taktującym. Rossini steruje wzmacniaczem bezpośrednio, co oznacza, że w zestawie nie użyto przedwzmacniacza. Co jeszcze ważniejsze – nie użyto też laptopa. Pewnie został tam, gdzie jego miejsce, czyli w biurze. Jedyna niespodzianka to okablowanie Nordosta. Nie dość, że nie piszczało, to jeszcze pozwoliło uzyskać naturalny, żywy dźwięk. Jedna z najprostszych, a zarazem najlepszych dźwiękowo prezentacji na całej wystawie (choć na pewno nie najtańsza).

IMG 0749

W roku 2017 dCS obchodzi 30. urodziny. Życzymy 100 lat!

IMG 0749

Na tegorocznej wystawie dCS pokazał zintegrowany odtwarzacz Vivaldi One. To jednopudełkowa wersja czteropudełkowego flagowca w dwupudełkowej cenie. One będzie wyposażony w napęd SACD, tak jak dotychczasowy transport Vivaldi. Światło dzienne ujrzy 250 sztuk, co – jak na „limitowaną” edycję tak drogiego urządzenia – jest ilością dużą i raczej nie wywoła paniki wśród potencjalnych nabywców. Ale że się rozejdzie po świecie, wydaje się pewne. Zwłaszcza że toleruje plikograje i da się wykorzystać jako DAC, a nawet streamer. Obsługuje serwis Tidal oraz format MQA, używany w sekcji Tidal Masters. Jest kompatybilny z aplikacją Apple Airplay, Spotify Connect oraz Roonem. Z tak bogatym zestawem funkcji faktycznie może się stać jedynym źródłem w systemie.

IMG 0749

Wiener Lautsprecher Manufactur przeplatał prezentację kolumn występami pianistki.

IMG 0749

Tym razem Totem nie z lampowymi wzmacniaczami VTL-a, ale z półprzewodnikowymi Accustic Artsami. Kanadyjczycy prezentowali premierowo maleńkie podłogówki Tribe Tower. Jednak, jak zwykle u Totema, z niepozornych skrzynek wydobywał się duży dźwięk, wsparty na solidnym, mięsistym basie. Sporo atrakcji, jak na kieszonkowe gabaryty i cenę 6000 dolarów.

IMG 0749

Drugą z premierowych prezentacji Totema w czasie High Endu 2017 były podłogowe kolumny Sky-Tower w cenie 2495 USD za parę. Do zasilania również wykorzystano elektronikę Accustic Arts.

IMG 0749

Zestawienie szybkich kolumn Vivid Audio z obiektywną elektroniką CH Precision wygląda na stąpanie po kruchym lodzie. Jednak ubiegłoroczny sukces takiej konfiguracji dowiódł, że wszelkie obawy są bezpodstawne. W tym roku organizator nie wyważał otwartych drzwi i, niczym Gordon Gekko z filmu „Wall Street”, zamiast strzelać rzutkami do tarczy, poszedł na pewniaka. Flagowe kolumny Vivid Audio Giya G1, w niekoniecznie dyskretnym, acz efektownym żółtym kolorze, zasilił w bi-ampingu stereofonicznymi końcówkami mocy CH Precision i dużą wieżą szwajcarskiej firmy. Efekt znów był bardzo dobry, choć tym razem już bez dreszczyku niepewności.

IMG 0749

Źródłem sygnału w systemie Vivid Audio/CH Precision był gramofon TechDas Air Force One w wersji Premium, wyposażony w wolframowy talerz i dający stabilne obroty silnik o wysokim momencie obrotowym.

IMG 0749

Metronome Technologie w tym roku obchodzi 30. urodziny. Wszystkiego najlepszego! Z tej okazji francuski specjalista od źródeł cyfrowych zaprezentował specjalną, limitowaną do zaledwie 30 egzemplarzy, wersję swojego najnowszego flagowego odtwarzacza Kalista DreamPlay. Oryginalna Kalista ujrzała światło dzienne w 2003 roku. Obecny DreamPlay to już siódma generacja topowego „gramofonu CD”, tym razem wyposażona w wyświetlacz dotykowy. Ciekawostką w DreamPlay DAC-u są dwa moduły c/a, bazujące na różnych kościach przetwornika i prezentujące dwa profile dźwiękowe. Dwa są także wyjścia: lampowe i tranzystorowe. Użytkownik wybiera kombinację, która odpowiada mu brzmieniowo. Wraz z Kalistą DreamPlay Metronome pokazał prototypowe kolumny EA. Nie zostały wycenione, nie wiadomo, czy i kiedy wejdą do sprzedaży. Szczerze mówiąc, wyglądały na typowego „misia” – to nasze, przez nas wykonane… a na końcu się zrobi protokół zniszczenia. Na pewno jednak przyciągały zwiedzających do pokoju francuskiej firmy.

IMG 0749

W skład flagowego odtwarzacza Metronome Kalista DreamPlay wchodzą: napęd CD, przetwornik i dwa zasilacze. Według informacji producenta, wersja urodzinowa nie różni się konstrukcją od standardowej. Trudno zresztą, by było inaczej, skoro obie są nowościami. „Zwykły” DreamPlay pojawił się na początku roku, a jubileuszowy miał premierę w maju 2017. Dodano w nim po prostu subtelne akcenty wzornicze, w tym logo i złote cyfry na wyświetlaczu. Aby cieszyć się brzmieniem limitowanej Kalisty, należy wyasygnować około 75-78 tysięcy euro.

IMG 0749

Premierowy pokaz Blumenhoferów Gran Gioia Mk2. Niemieckie kolumny to marzenie posiadaczy wzmacniaczy SET. Skuteczność: 100 dB, impedancja – 8 omów. Cena: powyżej 50000 euro za parę.

IMG 0749

Do prezentacji Blumenhofer wykorzystał gramofon Technicsa, zmodyfikowany według własnego pomysłu.

IMG 0749

Gramofon Kinea z ramieniem FCL (Field Coil Loaded) holenderskiej firmy Primary Control.

IMG 0749

„Budżetowy” TechDas Air Force III na stoisku Einsteina. W tym roku niemieccy specjaliści od wzmacniaczy pokazali zupełnie nowe monitory The Speaker, zaprojektowane we współpracy z amerykańską manufakturą Audio Machina. Dwudrożny układ pracuje w obudowie zamkniętej. Wysokie tony przetwarza kopułka Morela, a średnie i niskie – stożek Scan Speaka. Efektywność jest niewielka i wynosi 86 dB, za to impedancja przyjazna lampie: 8 omów. Cena to 9000 euro z podstawkami.

IMG 0749

Kharma to ścisła czołówka, jeżeli chodzi o aranżację stoiska na wystawie. Miękkie wykładziny, obicia ścian oraz wygodne kanapy stwarzają przytulną atmosferę, która sprzyja relaksowi przy muzyce. W poprzednich latach z dźwiękiem bywało różnie. W tym roku nie miałem zastrzeżeń. Grało z klasą, detalicznie i przyjemnie. Dobrze zestawiona i ustawiona Kharma gra naturalnie, miło i angażująco. Wypełniony, ale nie rozmiękczony dźwięk oraz bezdyskusyjnie wysoka jakość wykonania potrafią sprawić, że na chwilę zapominamy o niebotycznych cenach. Trzeba jednak zejść na ziemię i zdać sobie sprawę, że Holendrzy działają w segmencie luksusowym. W ubiegłym roku pokazali drugie od góry kolumny Enigma Veyron EV-2 za 350000 euro. Teraz grały Enigmy Veyron EV-4 za 200000 euro, wyposażone w diamentowy moduł Accutona: tweeter oraz 5-cm stożek średnio-wysokotonowy. Pozostałe trzy głośniki to jedna 18- i dwie 28-cm Omegi-F, wykonane, wszędzie gdzie się dało, z włókien węglowych (membrana, kosz, a nawet karkas cewki). Pasmo przenoszenia: 24 Hz – 90 kHz. Efektywność: 91 dB, impedancja: 4 omy. Do tego przepiękne wykończenie naturalnym fornirem i czarnym lakierem. Miło się na to patrzy, a jeszcze milej słucha, zwłaszcza że firmowe monobloki Exquisite MP1000 z przedwzmacniaczem P1000 radzą sobie doskonale. Jedna z najlepszych prezentacji High Endu 2017.

IMG 0749

Od lewej dwa modele Kharmy z podstawowej linii Elegance: S7 i dB7. Ostatni to już Midi z drogiej serii Exquisite – szczytowej do czasu pojawienia się Veyronów. Dekoracja pomieszczenia – znów dopieszczona i z pomysłem.

IMG 0749

Przewód zasilający podniesiony do rangi dzieła sztuki? Bez przesady. W ramie szczytowa sieciówka Kharmy – Enigma Veyron Power. Dwumetrowy odcinek wyceniono na 15000 euro. Też się zdziwiłem.

IMG 0749

Do bardzo drogich przewodów zasilających przyjdzie nam się chyba przyzwyczaić, ponieważ Kharma nie jest w swej propozycji odosobniona. Również Albedo przygotowało „zasilacze” z górnej półki. Polska wytwórnia docelowo planuje trzy sieciówki z monokrystalicznego srebra. Dwie z nich prezentowano w Monachium. Ceny będą się zaczynać od 10000 zł, a kończyć na ponad 30000 zł.

IMG 0749

Siltech także uzupełnia swoją szczytową serię Triple Crown przewodem zasilającym z monokrystalicznego srebra. Konfekcjonowany wtykami Furutecha odcinek o długości 1,5-metra wyceniono na 12000 euro. A siostrzana marka Siltecha – Crystal Cable – pokazała sieciówkę z linii Ultimate Dream w niemal identycznej cenie (11900 euro). Ciekawostka: dosłownie chwilę przed wysłaniem czerwcowego wydania do druku, zauważyłem na zagranicznym portalu aukcję „używanego Triple Crowna Power”. Dziwne, aukcja z kwietnia, mimo że premiera w maju. Do tego dopisek: „może pochodzić ze zwrotów sklepowych”, jak jakiś mikser czy gofrownica. Zacząłem się przyglądać bliżej. Brak pudełka – klasyka. Nieprawidłowy kolor siatkowej otuliny zewnętrznej, na metalowych kapsułach niebieskie siatki zamiast czarnych woreczków z logiem firmy. Same kapsuły wyglądały nieźle, ale średnica przewodu dochodzącego do wtyków była mniejsza niż w oryginale. Poza tym na zdjęciu był zwinięty w pętlę, co sugerowało giętkość, a oryginał jest sztywny. No i cena: jedna ósma nowego. Jeżeli ktoś myśli, że to okazja, to źle myśli. To falsyfikat, a nie żaden Siltech.

IMG 0749

Szwajcarska firma Credo produkuje kolumny od 30 lat.

IMG 0749

Na High Endzie 2017 Credo pokazało najnowszy model o roboczej nazwie The Reference One. Projektantem jest Michael Kraske, a produkcja odbywa się ręcznie w Szwajcarii. Kolumny są trójdrożne, a sekcja niskotonowa pracuje w obudowie zamkniętej. Wysokie tony odtwarza miękka kopułka z neodymowym magnesem, średnicę – Scan Speak z nacinaną membraną z powlekanej celulozy, a bas – 30-cm aluminiowy stożek z podwójnym układem magnetycznym. W zwrotnicy użyto przednich komponentów Mundorfa – powietrznych cewek i kondensatorów Supreme Evo. Kolumny są wykonane porządnie i oklejone naturalnym fornirem. Czy jednak to wystarczy, by uzasadnić cenę 38000 franków?

IMG 0749

W czasie High Endu 2017 miała miejsce oficjalna europejska premiera kolumn Rockport Lyra. Zajmują one pozycję pomiędzy Cygnusem a flagowym Arrakisem, ale tak zaawansowanej obudowy Amerykanie wcześniej nie stosowali. Jak pisaliśmy w „HFiM 2/2017”, podstawowym materiałem jest aluminium. Konstrukcja składa się z modułu zewnętrznego oraz części wewnętrznej, zintegrowanej z panelem przednim, do którego mocuje się przetworniki z najnowszej generacji Rockporta. Każdy moduł jest jednolitym odlewem aluminiowym, bardzo dokładnie dopasowanym do drugiego. Część wewnętrzną wsuwa się do zewnętrznej celem stworzenia jednorodnej skorupy. Dla idealnego kontaktu na krawędzie nanosi się warstwę kleju, która spaja obie części. Następnie pomiędzy odlewy wtłacza się firmową substancję na bazie lepkosprężystych polimerów, która po zaschnięciu idealnie łączy ze sobą oba elementy, tworząc sztywny monolit, charakteryzujący się wyjątkowo wysokim stopniem tłumienia wibracji. Całe rozwiązanie nosi nazwę „Damstif”. Dzięki bezkompromisowej konstrukcji w Lyrze nie występuje efekt dzwonienia. Rockport podkreśla, że Lyra ma najniższy poziom szumów spośród wszystkich produkowanych obecnie zestawów głośnikowych na świecie. Cena jest równie bezkompromisowa co konstrukcja i wynosi 170000 dolarów.

IMG 0749

Rockporty Lyra grały w zaskakującym zestawieniu z nowym zintegrowanym wzmacniaczem Absolare Signature, kosztującym 32500 dolarów. Na High Endzie 2016 Absolare zastosowało podobną strategię, łącząc wzmacniacz Passion (24750 USD) z kolumnami Rockport Altair V2 (102500 USD). Zwykle w takich konfiguracjach widuje się monobloki i przedwzmacniacze, a tutaj całą robotę wzięła na siebie niepozorna integra. I poradziła sobie świetnie, współtworząc jedną z najlepszych prezentacji tegorocznej wystawy. Źródłem dźwięku analogowego był gramofon Kronos Pro (38000 USD), rozbudowany o zasilacz SCPC (13500 USD), z wkładką ZYX Universe Premium (15000 USD) i phono-stage’em Absolare Passion (33500 USD).

IMG 0749

W systemie Rockport/Absolare srebrne krążki odtwarzał napęd Metronome Kalista DreamPlay, a konwertował TotalDac D1 Twelve z nowym zasilaczem z limitowanej edycji.

IMG 0749

W czasie High Endu 2017 Absolare prezentowało też premierowo swoje najświeższe hybrydowe monobloki Passion Signature. Ich ceny na razie nie podano.

IMG 0749

Wśród licznych premier w Monachium miał miejsce oficjalny pokaz najnowszych kolumn Wilsona Benescha z serii Geometry. Resolution to wysoka 3,5-drożna podłogówka z symetryczną sekcją średnio-wysokotonową i zdublowaną basową, pracującą w systemie izobarycznym. Obudowa to oczywiście hi-tech, typowy dla brytyjskiego producenta. Dużo włókna węglowego i polimerów, choć jako wykończenie można również zamówić naturalny fornir. Można też pozostać przy lakierze szlifowanym na wysoki połysk albo barwionym włóknie węglowym. Projekt jest ambitny, materiały zaawansowane, a wykonanie – staranne. Cena 35500 funtów za taki wkład konstrukcyjny i materiałowy nie wydaje się oderwana od rzeczywistości. Zwłaszcza w realiach ultra high-endu.

IMG 0749

Wilson Benesch Resolution pracowały z elektroniką CH Precision. Użycie dwóch stereofonicznych końcówek mocy A1 było o tyle uzasadnione, że kolumny potrafią zrobić wzmacniaczowi psikusa spadkiem impedancji do trzech omów. Poza tym do nagłośnienia było duże pomieszczenie. Pasmo najniższych tonów uzupełniał subwoofer Wilson Benesch Torus, z przeznaczonym do niego osobnym wzmacniaczem Torus.

IMG 0749

Źródłem sygnału w systemie Wilson Benesch/CH Precision była urodzinowa edycja gramofonu Wilson Benesch Circle 25 Anniversary z ramieniem Nanotube (6340 euro) i wkładką Transfiguration Proteus Diamond. Cały system stał na stolikach Wilson Benesch Racksystem R1 (6690 euro). Wrażenia wizualne i dźwiękowe były więcej niż poprawne i warto zaznaczyć, że jest to kolejna udana prezentacja z elektroniką CH Precision. Bez dwóch zdań, Szwajcarzy znają się na robocie.

IMG 0749

Wkładka Transfiguration Proteus Diamond kosztuje 9750 euro. Według deklaracji organizatora to jeden z trzech egzemplarzy w Europie.

IMG 0749

Cały system Wilson Benesch/CH Precision połączono przewodami Way Cables. Serbska wytwórnia używa litych drutów srebrnych o czystości 99,99 % (4N) w naturalnej izolacji bawełnianej. Wewnątrz kabli znajdują się zarówno warstwy wygaszające drgania mechaniczne, jak i chroniące sygnał przed wpływem zakłóceń elektromagnetycznych i radiowych.

IMG 0749

Najnowsze, a zarazem szczytowe zestawy Avaton greckiej firmy Tune Audio. Tuba jest wykonana z materiału o konstrukcji warstwowej, a na końcu wzmacniana i usztywniana powłoką na bazie żywic epoksydowych, z domieszką węglowych nanorurek. Układ jest trójdrożny, z 25-mm tweeterem i 12,5-cm przetwornikiem średniotonowym. Charakterystyka częstotliwościowa pozostaje wyrównana aż do 32 herców. Nic dziwnego, skoro głośnik basowy ma średnicę 18 cali i waży 27 kg. Efektywność to wyczynowe 105 dB, a impedancja nominalna: 8 omów. Do zasilania polecane są wzmacniacze niewielkiej mocy – SET albo tranzystorowe w klasie A, najlepiej bez sprzężenia zwrotnego.

IMG 0749

Do sterowania kolumnami Tune Audio Avaton wykorzystano szczytowe monobloki Trafomatic Elysium. Podobnie jak Way Cables czy Karan, firma pochodzi z Serbii i jest coraz lepiej rozpoznawalna na europejskiej scenie high-endowej. Elysium to purystyczna konstrukcja z bezpośrednio żarzoną triodą w układzie single-ended. Moc w klasie A wynosi 20 W. Każdy monoblok waży 85 kg. Cena za parę to około 130000 USD.

IMG 0749

W 2017 roku Harbeth obchodzi 40. urodziny (sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam). Z tej okazji brytyjski specjalista od studyjnych monitorów przygotował specjalne wersje swoich najpopularniejszych modeli. Podstawa konstrukcji pozostaje bez zmian, ale zastosowanie lepszych komponentów, okablowania i terminali powinno pozytywnie wpłynąć na brzmienie. W czasie High Endu grał największy urodzinowy Monitor 40.2. Ujmując najkrócej: była to najlepsza prezentacja dźwiękowa Harbetha ze wszystkich, jakie dotąd słyszałem w Monachium. Przynajmniej w piątek, ponieważ wieść niesie, że w sobotę prezenter wykorzystał jako źródło dźwięku przenośny plikograj i cały efekt diabli wzięli.

IMG 0749

Życzliwa rada na kolejną edycję wystawy – jeżeli ma grać dobrze, lepiej użyć tego. Gramofon L’art du Son Martiny Schoener stał w pokoju Harbetha przez cały czas. Wystarczyło położyć płytę i opuścić ramię.

IMG 0749

Do zasilania jubileuszowych Harbethów Monitor 40.2 wykorzystano hybrydowy wzmacniacz zintegrowany MD-309 kanadyjskiej firmy Magnum Dynalab.

IMG 0749

Magnum Dynalab – jeden z najbardziej cenionych specjalistów od tunerów – rozszerzył ofertę o linię Dynamite, w której znalazł się m.in. streamer z obsługą formatu MQA, kompatybilny z przejrzystą i łatwą w użytkowaniu aplikacją Roon.

IMG 0749

Drugi z jubileuszowych monitorów Harbetha – Super HL5 Plus na przeznaczonej do niego i mającej oficjalne błogosławieństwo podstawce brytyjskiej firmy Hi-Fi Rack. Jej rustykalne wzornictwo trudno będzie jednak pogodzić z nowocześnie urządzonym wnętrzem.

IMG 0749

Na koniec pierwszej części – coś dla oka. Godna reprezentacja ukraińskiej firmy Volja. Druga część relacji w wydaniu wakacyjnym. Do zobaczenia.



Jacek Kłos
Źródło: HFM 06/2017