HFM

artykulylista3

 

Szaleństwo na obrotowej scenie

6
Trudno uwierzyć, że opera tak popularna i tak pożądana przez publiczność, jak "Łucja z Lammermooru" nie była we Wrocławiu wystawiana przez pół wieku. Przygotowanie nowej inscenizacji było więc zadaniem potrzebnym i ważnym. Po marcowej premierze można dokonać jego szczerej oceny.


Retro-trasy

76-79 12 2013 01
Wykonawcy pop reanimują na koncertach swoje klasyczne płyty sprzed lat. Czy to wyraz nostalgii, mody, czy też konsekwencja istotnych zmian w przemyśle muzycznym?

Ze względu na duże zainteresowanie, jakim cieszyła się jesienna europejska trasa koncertowa „Back to Front Tour” Peter Gabriel zdecydował się kontynuować ją wiosną. Na stronie internetowej muzyka zapowiedziano już serię występów, które odbędą się w maju 2014 roku. Jeden z nich odbędzie się w Polsce – 12 maja 2014, w łódzkiej Atlas Arenie.
To świetna wiadomość dla rodzimych sympatyków Gabriela, zwłaszcza że orkiestrowy projekt, z którym artysta występował ostatnio w naszym kraju, mimo że momentami niezły, bardzo odbiegał od tego, do czego przyzwyczaił nas w swoich utworach. Przebojowość jego piosenek w dużej mierze zależy przecież od mocnych rytmów i groove’u gitary basowej oraz perkusji.




Z King Crimson do Ipanemy

74-75 12 2013 01
„Mam nastrój na piosenkę J.J. Cale’a – powiedział Gordon Haskell do rozgrzanej jego koncertem publiczności. – To on zachęcił mnie do śpiewania. Od niego wszystko się zaczęło.”

Sala młodzieżowego domu kultury w Aleksandrowie Łódzkim, w której odbył się koncert Gordona Haskella, ma niewiele miejsc i wszystkie tego wieczoru były zajęte. Bo i okazja wyjątkowa. Wprawdzie artysta bywa w Polsce często i czuje się u nas prawie jak w rodzinnej Anglii – zatrudnił nawet, w charakterze akompaniatorów, dwóch Polaków (Damian Kurasz – gitara i Maciej Kociński – saksofon) – jednak to wciąż legenda światowego rocka. A zobaczyć i usłyszeć go z bliska to ogromna przyjemność.




Muzyczny tort z wisienką

84-86 11 2013 01Największe gwiazdy w Polsce! Jeszcze niedawno takie stwierdzenie mogłoby uchodzić za dobry żart. Teraz jest inaczej. Zmieniły się zarówno czasy, jak i źródła dochodów artystów.



Dawniej granice były pilnie strzeżone, teraz są szeroko otwarte. Kiedyś artyści zarabiali, przede wszystkim sprzedając płyty (niektórzy nawet rezygnowali z występów). Teraz, kiedy niejeden użytkownik Internetu ściąga muzykę za darmo, zarabiają głównie na sprzedaży biletów na koncerty.
Starsi melomani zapewne pamiętają widowisko „The Wall” w Berlinie, z udziałem nie tylko autora i pomysłodawcy, Rogera Watersa, ale też całej plejady równie znanych wykonawców. 23 lata temu mogliśmy oglądać telewizyjną transmisję i zazdrościć berlińczykom, że widzieli na żywo Van Morrisona, Bryana Adamsa, Paula Carracka, Sinead O’Connor czy Scorpions. Teraz prawie wszyscy koncertują też w Polsce. Waters z „The Wall” w sierpniu wystąpił u nas już po raz trzeci (poprzednio 18 i 19 kwietnia 2011 w Łodzi). Na Stadionie Narodowym przedstawił najbardziej spektakularną odsłonę legendarnego widowiska.

Haraszo. Gut. SuperGood.

74-75 07 2013 01Nasze disco polo doczekało się filmu na swój temat – „Kochaj i rób co chcesz” (1997, w reżyserii brata premiera technicznego) – równie zgrzebnego i kiczowatego jak zjawisko, o którym traktował. Fenomen Russendisko, abstrahując od wszystkich cech, różniących je od disco polo, uwieczniony został przez film, którego nie powinni się wstydzić ani twórcy, ani widzowie.

Scenariusz „Russendisko” powstał na podstawie powieści pod tym samym tytułem – bestsellerowej książki Władimira Kaminera, napisanej po niemiecku, a wydanej w roku 2000 (dwa lata później ukazał się przekład angielski).
Kaminer to postać bardzo ciekawa. Miłujący ponad wszystko wolność, urodzony w 1967 roku rosyjski Żyd, przy pierwszej okazji (czyli zaraz po zburzeniu muru berlińskiego) opuścił Związek Sowiecki i w czerwcu 1990 dostał azyl w NRD, a potem obywatelstwo zjednoczonych Niemiec. W ojczyźnie zdążył zaliczyć służbę wojskową w formacjach rakietowych. Zaczął studiować dramatopisarstwo; pracował jako realizator nagrań i didżej. W Berlinie szukał szczęścia w ulicznym handlu, a następnie wraz z kolegami zaczął organizować koncerty artystów rosyjskich i cykliczne imprezy taneczne w Kaffee Burger (Torstrasse 60; dziś wstęp kosztuje 5 euro, a występują tam muzycy i poeci różnych nurtów i narodowości). Tworzy poczytne powieści i opowiadania w języku niemieckim. Jest publicystą rosyjsko-żydowskiego pisma „Herkunft”. Mieszka z żoną Olgą, Rosjanką, i dziećmi w Berlinie.

Coldplay w Warszawie, czyli sztuka stadionowego koncertu

84-87 11 2012 01Brytyjski kwartet zagrał w Warszawie przed ponad 40 tysiącami osób i udowodnił, że na nowym Stadionie Narodowym da się zorganizować bardzo dobry koncert.

Zapewne u większości melomanów perspektywa koncertu na stadionie nie wzbudza ekscytacji. Obiekty tego typu są niewdzięczne akustycznie, w dodatku, w czasie tak wielkiej imprezy trudno o wrażenie bezpośredniego kontaktu z wykonawcą, którego ogląda się na telebimie bądź przez lornetkę.
Tak jednak zwykle wygląda droga na szczyt. Najpierw gra się w klubach dla kilkuset osób; później w halach dla 5-10 tysięcy. W końcu dołącza się do grona około 20 wykonawców, którzy jeżdżą w trasy po obiektach sportowych mieszczących kilkadziesiąt tysięcy ludzi.