HFM

artykulylista3

 

Pete Seeger – życie muzyka zaangażowanego

image003aaa

27 stycznia, w wieku 94 lat, zmarł Peter Seeger. Amerykański piosenkarz folkowy całym swoim życiem udowadniał, że muzyka jest nie tylko nośnikiem wartości estetycznych, ale także siłą, która może zmieniać rzeczywistość.




„Dzięki każdej muzyce – tłumaczył Seeger – łatwiej radzić sobie z problemami; z nią życie staje się po prostu bardziej znośne. Ale istnieje też muzyka, która nie tylko pomaga żyć z problemami, jest też taka, która pozwala je zrozumieć. Jest w końcu i muzyka, która pomaga z problemami się zmierzyć”.
Seeger głęboko wierzył w te słowa. Uważał też, że wie, jak je wcielić w życie. Dlatego każda śpiewana przez niego piosenka i każdy występ służyły nadrzędnemu celowi – budowaniu wspólnoty ludzi połączonych śpiewem, słuchaniem, współtworzeniem harmonii. 

Druga połowa muzyki

74-76 02 2014 01„Czy artyście wolno się żenić” – to pytanie zadał Jacek Woźniakowski w tytule swojej książki. Jako literat i myśliciel katolicki oczywiście udzielił sobie odpowiedzi twierdzącej. Pochwała miłości, rodziny, wzajemnego wsparcia, stabilizacji jest rzeczą naturalną, także w kontekście działalności artystycznej. Czy biografie znanych muzyków potwierdzają tezę Woźniakowskiego? Jaka żona (lub jaki mąż) jest najlepszym partnerem kompozytora, instrumentalisty, śpiewaka?

W dziejach muzyki wykształciło się kilka podstawowych modeli małżeńskich; każdy z nich ma blaski i cienie. Wygoda, współpraca, korzyści, ale i ryzyko rywalizacji, zazdrość o sukcesy – wszystko to trzeba wziąć pod uwagę, decydując się na życie w związku, w którym przynajmniej jedna osoba jest muzykiem. Jeśli śpiewaczka wiąże się z dyrygentem (np. Joan Sutherland i Richard Bonynge), mogą mieć nadzieję na wspólne kontrakty, próby i wyjazdy – a przy organizacji życia domowego uzgodniony kalendarz ma zalety.

Tchnienie pustynnego wiatru - Kyuss, Queens of The Stone Age oraz Vista Chino

85-88 01 2014 01Pustynne krajobrazy Południowej Kalifornii, rozsławione w hollywoodzkich westernach, są też kolebką jednej z najciekawszych scen muzycznych USA.

Większość jej przedstawicieli to wciąż rockowe podziemie – niezależne, niekomercyjne i nie zepsute przez show-biznes grupy. Niektóre z nich, takie jak Yawning Man, przez blisko 20 lat grania nie wydały oficjalnego albumu. Inne, jak Slo Burn, powstawały na krótko i rozwiązywały się, nie nagrawszy nawet pełnowymiarowego longplaya. Ale Queens of The Stone Age – najbardziej znany zespół wywodzący się z amerykańskiego pustynnego miasteczka – to obecnie jedna z największych rockowych kapel świata. W twórczości QOTSA wciąż słychać echa stylu nieodzownie świadczącego o rodowodzie formacji.
Palm Desert to miejscowość w Południowej Kalifornii, położona nieopodal Palm Springs, około 200 km od Los Angeles. Rozwijające się gwałtownie w ostatnich dekadach miasto, w latach 80. było zamieszkiwane zaledwie przez kilkanaście tysięcy ludzi. W owym czasie nie mogło liczyć na zainteresowanie muzycznego świata czy choćby na to, że stanie się przystankiem na koncertowej trasie pierwszoligowych zespołów. Młodzieży z Palm Desert nie pozostawało nic innego, jak stworzyć własny świat. Na własnych zasadach, które oznaczały m.in. darmowe koncerty, imprezy i wspólne jam sessions pod gołym niebem. Dosłownie na pustyni.
Z takiego założenia wyszło kilku wspólnie muzykujących nastolatków i szkolnych kolegów: Josh Homme, John Garcia, Brant Bjork oraz Chris Cockrell. To m.in. od ich poczynań rozpoczęła się historia „desert rocka” – pustynnego rocka, czyli znaku rozpoznawczego Palm Desert. Założona przez młodych chłopaków grupa Katzenjammer, przemianowana później na Sons of Kyuss, a w końcu na Kyuss to sztandarowy przedstawiciel gatunku.

Zygmunt Krauze – podróże z muzyką

80-83 11 2013 01Kompozytor jest z natury samotnikiem, pracuje w odosobnieniu. Bez osiągnięcia tego stanu nie można komponować. A samotny mogę być wszędzie. I jednocześnie szczęśliwy, bo przecież samotność nie jest odczuciem negatywnym. Wręcz odwrotnie. (Zygmunt Krauze w rozmowie z Danielem Cichym, 2008)



Na łamach „Hi-Fi i Muzyki” piszemy na ogół o kompozytorach, śpiewakach i instrumentalistach z przeszłości – odległej lub bliskiej, lecz stanowiącej zamknięty rozdział, przypieczętowany datą na nagrobku. Ma to swoje smutne strony – bo zawsze żal zgasłego talentu, ale z pewnością łatwiej jest wtedy objąć całość zjawiska, dokonać syntezy.
Tym razem mamy za zadanie napisać o artyście cieszącym się pełnią sił witalnych i twórczych – i oby jak najdłużej je zachował. Trudno w tym przypadku o podsumowanie 75 lat życia. Spróbujemy nakreślić szkic portretu; podać garść faktów i refleksji, zachęcić do słuchania nagrań, do wizyty w filharmonii, w teatrze – wszędzie tam, gdzie wykonywane są utwory Zygmunta Krauzego.

Nowy Bowie w starym opakowaniu

88-91 10 2013 01m

„Kontrola lotu do majora Toma” – tak się zaczyna „Space Oddity”, najsłynniejszy utwór Davida Bowie. Po krótkim wstępie słychać odliczanie: 3, 2, 1. Odpalają silniki i kosmiczny pojazd odrywa się od Ziemi, by pomknąć w kosmos...


Bowie nieraz odbył taką podróż; w piosenkach i na ekranie. Niedawno wrócił z kolejnym albumem studyjnym. „The Next Day” przynosi udane nagrania i zaskakuje oryginalną okładką. Artysta znów wyraźnie zaznacza swoją obecność w muzycznym świecie.

Urodził się 8 stycznia 1947 roku w Anglii jako David Robert Jones. Od dzieciństwa pasjonował się muzyką: pierwszy zespół założył w wieku 15 lat! W połowie lat 60. XX wieku regularnie występował, m.in. z zespołami The Konrads i The King Bees. Aby nie mylono go z Davidem Jonesem, członkiem grupy The Monkees, przybrał pseudonim Bowie.

Trent Reznor i Nine Inch Nails

76-79 09 2013 01Wielbiciele Trenta Reznora nie szczędzą mu wyrazów uznania. „Wizjoner” i „geniusz” – te dwa określenia pod jego adresem kierowane są najczęściej.

Wiele wskazuje, że uwielbienie fanów nie jest bezpodstawne. Reznora komplementują bowiem także koledzy z branży. Wykonawcy tacy jak U2 i Peter Gabriel wypuszczali na singlach wyprodukowane przez niego remiksy swoich piosenek. David Bowie porównał wpływ dowodzonej przez Reznora formacji Nine Inch Nails do Velvet Underground i współpracował z nim zarówno w studiu, jak i na koncertach. Wychwalali go producenci: Bob Ezrin, Rick Rubin (który zaproponował Johnny’emu Cashowi, by nagrał własną wersję utworu „Hurt” z repertuaru NIN) i jeden z autorów największych hitów ostatnich lat, Timothy Zachery Mosley – lepiej znany jako Timbaland.
Mimo popularności, chodzący swoimi ścieżkami lider Nine Inch Nails zawiesił działalność zespołu w 2009 roku i zapowiedział przerwę w aktywności koncertowej. Jako że mniej więcej w tym samym czasie zaręczył się i ożenił z wokalistką i modelką Mariqueen Maandig, na fanów grupy padł blady strach. Egzotyczna uroda pochodzącej z Filipin pani Reznor oraz jej muzyczne aspiracje uruchomiły skojarzenie z Yoko Ono i przypisywanym jej wpływem na rozpad The Beatles. Nie nastrajał optymizmem fakt, że światowe tournée NIN z 2009 roku (w jego ramach odbył się koncert w Poznaniu) nosiło nazwę „Wave Goodbye Tour”.
Czarne scenariusze się nie spełniły. Przerwa w działalności NIN, owszem, stała się faktem, ale nie oznaczała dla Reznora emerytury. Wspólnie ze swoim stałym współpracownikiem, producentem i kompozytorem, Atticusem Rossem, nagrał ścieżki dźwiękowe do dwóch filmów Davida Finchera. Za pierwszą – „The Social Network” – w 2010 roku zgarnęli Oscara.