HFM

artykulylista3

 

Na przekór losowi - Klara Haskil

70-73 02 2012 01Bywają artyści, którzy całe życie uparcie i wytrwale zmagali się z losem. O Klarze Haskil można napisać sztukę albo nakręcić film; niestety, bez happy endu. Do dziś budzi podziw jej niezwykła siła, dzięki której, mimo wszystkich przeciwności, udało jej się pozostać na światowych scenach aż do przedwczesnej śmierci. Niedawno minęła jej 51. rocznica.

 

Klara Haskil urodziła się 7 stycznia 1895 roku w rodzinie sefardyjskich Żydów w Bukareszcie. Muzyczne zainteresowania dziewczynki nie wzięły się znikąd. Jej ciotką była znakomita pianistka, laureatka pierwszej nagrody miejscowego konserwatorium, Klara Moscona, która zmarła na gruźlicę w wieku zaledwie 20 lat.

Violetta i muzyka

68-70 03 2012 015 grudnia 2011 zmarła Violetta Villas. Piosenkarka wylansowała kilka evergreenów polskiej muzyki rozrywkowej, jak „Do ciebie mamo”, „Nie ma miłości bez zazdrości” (sama napisała melodię i tekst), „Szesnaście lat” czy „Przyjdzie na to czas”. Była jedną z najwyrazistszych postaci rodzimej sceny, ale od kilkunastu lat kojarzyła się nie tyle z dokonaniami artystycznymi, co ze skandalami obyczajowymi i plotkami tabloidów.

Gdyby nie muzyka, Czesława Gospodarek, z domu Cieślak, nie zostałaby Violettą Villas. Gdyby nie autodestrukcja osobowości, pasmo sukcesów muzycznych Violetty mogłoby trwać do dziś. Przypomnijmy dzieje niełatwych związków Violetty Villas z muzyką.

Ewangelia według Johnny’ego Casha

65-67 03 2012 01Wielka postać amerykańskiej kultury i jeden z pionierów rock and rolla. Nazywany „Pielgrzymem”, „Filozofem i księciem muzyki country” oraz „Człowiekiem w czerni”. Gdyby Johnny Cash żył, 26 lutego skończyłby 80 lat.

Na dorobek Casha składa się: kilkadziesiąt płyt studyjnych, dziewięć koncertowych, dwie ścieżki dźwiękowe do filmów, trzy krążki nagrane z supergrupą country The Highwaymen, niezliczona ilość kompilacji i cztery albumy z muzyką bożonarodzeniową. Pozostawił po sobie nieprzebrane muzyczne dziedzictwo. Zmarł, nawet jeśli nie u szczytu sławy, to w chwili dużej popularności. Jego ostatnia wydana za życia płyta pokryła się platyną; krążki wydane pośmiertnie – złotem.

Rachel Barton-Pine – Skrzypaczka

62-64 03 2012 01Źycie artysty rzadko bywa usłane różami, choć nie zalicza się tego zawodu do niebezpiecznych. Może niesłusznie? Wypadek amerykańskiej skrzypaczki Rachel Barton-Pine najpewniej nigdy nie miałby miejsca, gdyby wybrała inną życiową pasję. Jednak to właśnie ona pomogła jej przeżyć i wrócić do kariery. W lutym odwiedziła Polskę.

Choć Rachel nie mówi po polsku, a w jej nazwisku nie sposób dostrzec związków z naszym krajem, jej korzenie tkwią nad Wisłą. Ciesząc się na odwiedziny Krakowa, Warszawy i Wrocławia wyznała, że jej pradziad nazywał się Dobrosz i w wieku nastoletnim wyemigrował do Ameryki. Tam zapragnął się jak najszybciej zasymilować, więc zabronił swoim dzieciom używać języka innego niż miejscowy. W ciągu jednego pokolenia rodzina odcięła się od polskości.

King Crimson – Krótki przewodnik pod ProjeKctach

86-88 04 2012 01Przez ponad cztery dekady King Crimson próbowano definiować na rozmaite sposoby. Chyba najlepsze określenie pochodzi od lidera formacji, Roberta Frippa: „King Crimson to nie zespół, a sposób robienia rzeczy”.

 

W dużej mierze już sam autor tej zgrabnej definicji wyraża istotę King Crimson. Fripp – wirtuoz, geniusz i ekscentryk – jest tak wyjątkowy, jak zespół, któremu przewodzi. Gdy inni gitarzyści w czasie koncertów szaleją w świetle reflektorów, on z poważną miną siedzi na krześle gdzieś z boku sceny lub wręcz schowany poza nią. Inspiracje czerpie raczej z awangardowego jazzu i klasyki niż z bluesa i rock’n’rolla.

Maurice André - Król był tylko jeden

82-85 04 2012 01Kiedyś na zrobionej własnoręcznie drewnianej rzeźbie wyrył słowa: „Dziękujemy. Choć nie jesteś już wśród nas, poprzez swoją sztukę stałeś się nieśmiertelny. Dlatego wciąż czujemy Twoją obecność”. Figurkę wykonał ku pamięci drogiego przyjaciela, genialnego flecisty Jeana Pierre’a Rampala. Dziś obaj mogą znów razem cieszyć się muzyką. Tym razem tą niebiańską.

 

Karierę i życie Maurice’a André w kilku trafnych słowach podsumował francuski kompozytor i pianista Jan Leontsky: „Są na świecie zwykłe ludzkie życia, ale są też powołania. Kariera André należy z pewnością do tej drugiej kategorii. Stwórca dał mu do rąk dar muzyki, ojciec dał trąbkę, a kopalnia siłę i moralne wartości. Leon Barthelemy zobaczył w młodzieńcu wielki talent, Raymond Sabarich wszystkiego go nauczył, a żona Liliane wspierała dzielnie przez całe dorosłe życie. To właśnie nazywa się przeznaczeniem, drogą ku światłu. Bez niego nie może zaistnieć żaden geniusz. Praca to nie wszystko, wmieszać musi się także Stwórca”.