HFM

artykulylista3

 

Gustaw Leonhardt - Spełnione posłannictwo

62-65 05 2012 01Moda na klawesyn odeszła w cień razem z epoką baroku, której stał się symbolem. Jednak dopóki ludzie będą chcieli słuchać Bacha, Vivaldiego czy Scarlattiego na oryginalnych instrumentach, potrzebni będą klawesyniści. W XX wieku największym z nich był Gustaw Leonhardt.

 

Urodził się 30 maja 1928 roku w ‘s-Graveland w północnej Holandii. Muzykę wyssał z mlekiem matki. Cała rodzina chętnie muzykowała, a ojciec był aktywnym członkiem miejscowego Towarzystwa Bachowskiego. Gdy chłopiec skończył 6 lat, otrzymał pierwsze lekcje gry na fortepianie oraz wiolonczeli. Cztery lata później w domu pojawił się klawesyn, kupiony specjalnie po to, by można było rodzinnie wykonywać repertuar barokowy. Instrument powierzono najmłodszemu członkowi rodu i, jak się później okazało, stał się on jego życiowym powołaniem. Zanim jednak chłopak mógł się poświęcić swojej pasji, musiał przetrwać wojnę. Warunki nie były łatwe. Rodzina często nie miała wody ani prądu; brakowało jedzenia. Pod koniec wojny Gustaw niemal rok się ukrywał. Spał na deskach w specjalnym schowku i nie wychodził z domu. Wszystko po to, by uniknąć wywiezienia przez Niemców do obozu pracy.

Johnny Winter - „Czarny” albinos z gitarą

68-70 06-2012 01Łódzka „Wytwórnia” nie po raz pierwszy daje okazję poznać najsłynniejszych artystów sceny. Mogliśmy tu podziwiać m.in. Daniela Lanois – producenta płyt U2, Raya Wilsona – byłego wokalistę Genesis, Ala Di Meolę – wirtuoza gitary, zespół Iron Butterfly czy „naszą” Basię Trzetrzelewską. To oczywiście nie koniec listy gości. Kolejnym był niedawno Johnny Winter, słynny bluesman-albinos o charakterystycznie zachrypniętym, przypominającym czasami warczenie psa głosie, zarazem wirtuoz gitary.

Występ rozpoczęło trzech sidemanów, współpracujących z Winterem już od kilku lat: Vito Liuzzi (perkusja), Paul Nelson (gitara) i Scott Spray (bas). Dopiero po kilku minutach na scenie pojawiła się chuda, przygarbiona postać w czarnym kowbojskim kapeluszu. Każdy, kto widział aktualne zdjęcia Wintera, nie miał wątpliwości, że to on. Artysta ma już swoje lata i to widać.

Ada Sari - Sopranowa perfekcja

62-65 06 2012 01Wadowice i Stary Sącz
„Dzisiaj miałam [...] audiencję prywatną u Ojca Świętego. [...] Tego do śmierci nie zapomnę. Mówił ze mną, pozdrawiając mnie słowami polskimi «niech będzie pochwalony» itd..., potem widząc, że mówię po włosku, ucieszył się moją, jak twierdził, wspaniałą włoszczyzną – dalszy ciąg rozmowy był już po włosku. Cudowna, uduchowiona twarz [...] z wszystkimi rozmawiał w ich języku” – opisywała Ada Sari swoją wizytę w letniej rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo w roku 1957. Papieżem był wtedy Pius XII. Zapewne Ada Sari nawet nie śniła, że 21 lat później Ojcem Świętym zostanie Karol Wojtyła, rodem z Wadowic, tak jak ona.
Jadwiga Leontyna Scheuer urodziła się w Wadowicach 29 czerwca 1886 roku. Trzy lata później jej ojciec, Edward Scheuer, doktor praw, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, zmienił całej rodzinie nazwisko na Szayer i, po przeprowadzce do Starego Sącza, otworzył kancelarię prawną. Szybko zdobył zaufanie i autorytet wśród mieszkańców. Został radnym, a następnie wieloletnim burmistrzem miasteczka. Sześciorgiem dzieci (Jadwiga miała czterech braci i siostrę) zajmowała się matka, Franciszka, z domu Chybińska, siostra stryjeczna sławnego muzykologa Adolfa Chybińskiego.

Janina Fiałkowska - Virtuosa assoluta

59-61 06 2012 01Pochodzi z Kanady, ale nigdy nie wyrzekła się polskich korzeni. W jej artystycznym życiu Chopin to punkt centralny i odniesienie dla pozostałych kompozytorów. Choć życie ciężko ją doświadczyło, miała szczęście w nieszczęściu. Wygrała i nadal wygrywa każdego dnia. Dla siebie i dla publiczności.

Janina Fiałkowska urodziła się 7 maja 1951 roku w Montrealu. Jej ojciec, Jerzy Fiałkowski, był polskim
inżynierem i oficerem, który w 1945 wyemigrował z kraju. Matka, Bridget Todd, pochodziła ze znanej kanadyjskiej rodziny lekarzy i finansistów. Studiowała w paryskiej Ecole Normale fortepian u Alfreda Cortota i gdyby nie wybuch wojny, miałaby szansę na karierę artystyczną. Te niespełnione marzenia sprawiły, że już kiedy córka miała cztery lata, Bridget posadziła ją pierwszy raz przy fortepianie. Na szczęście, to spotkanie nie stało się traumą, a mała Janka chętnie ćwiczyła nowy repertuar, choć jeszcze przez kilka lat nie widziała siebie w roli zawodowej pianistki. Lekcje były jedynie częścią jej dziecięcej rzeczywistości.

Dietrich Fischer-Dieskau – Rozmowa, której nie było

DFD18 maja tego roku skończyła się pewna epoka w dziejach muzycznego wykonawstwa. Wraz ze śmiercią jej najważniejszego przedstawiciela do historii przeszło ponad tysiąc płyt długogrających, a na nich 3000 pieśni, 59 oper i 117 oratoriów. Dietrich Fischer-Dieskau był głosem swoich czasów, który dziś bezpowrotnie żegnamy.

Urodził się 28 maja 1925 roku w Berlinie jako Albert Dietrich Fischer, syn Alberta Fischera, dyrektora szkoły, i Teodory Klingelhoffer – nauczycielki. W 1934 roku ojciec dodał do nazwiska „Dieskau”, od nazwy rodu, z którego pochodziła jego matka i dla którego Bach napisał swoją „Kantatę chłopską”.
Czasy, w których przyszło żyć śpiewakowi, nie były łatwe. Jako dziecko przedrzeźniał z rówieśnikami chrapliwe przemówienia radiowe Hitlera i Goebbelsa, ale kilka lat później sam musiał się poddać ich rozkazom. Wysłany na front wschodni, 18-letni Dietrich opiekował się końmi i codziennie oglądał śmierć i zniszczenie. Później trafił do Włoch, gdzie na kilka tygodni przez kapitulacją Niemiec, został pojmany przez aliantów. Spędził dwa lata w obozie jenieckim, by w 1947 roku wrócić do Niemiec. Dopiero wtedy mógł zacząć muzyczną karierę. Od tej pory szczęście go już nie opuszczało.