HFM

artykulylista3

 

Prince - Została tylko muzyka…

8689062016 002Wydany w 1984 roku album „Purple Rain” przyniósł Prince’owi sławę w fonograficznym świecie. Choć artysta miał już wówczas na koncie pięć płyt, w tym dobrze przyjętą „1999”, to dopiero „Purple Rain” umieścił go w panteonie gwiazd, a melomanom uświadomił potęgę twórczości autora.
 

 
Wszystkie piosenki na „Purple Rain” są godne uwagi, ale poza tytułową wyróżnia się „When Doves Cry”. Pod względem instrumentalnym i wokalnym to majstersztyk. Jeśli w muzyce da się mówić o produkcjach doskonałych, ta z pewnością nią jest. Jedyne, czego zabrakło, to w pełni audiofilskiej realizacji, ale i do tego, co udało się osiągnąć, trudno mieć zastrzeżenia.
Prince Rogers Nelson urodził się 7 czerwca 1958 roku w Minneapolis. Zatem „Prince” to nie pseudonim artystyczny czy wyraz uznania dla osiągnięć muzyka, lecz po prostu imię.



 

Paul Bley - Pianista osobny

8183062016 001
3 stycznia 2016 odszedł kanadyjski pianista Paul Bley. Był jednym z najoryginalniejszych muzyków w historii jazzu. Wypracował własny styl – melodyjny, przesycony bluesem, ale też sięgający do doświadczeń muzyki współczesnej

 

 

 


 

Treliński na tropie

7276052016 008
„Miałem cudowne dzieciństwo, cudownych rodziców, po prostu bajka. Żadnej traumy, nieszczęścia do przeżuwania na potem. Gdyby prawdą było to, że dzieciństwo jest kluczem do twórczości, to powinienem kręcić filmy przyrodnicze o trawce i sarenkach”.

Mariusz Treliński, wywiad dla „Zwierciadła”, 2012



 

Bonamassa rządzi

6871052016 002Joe Bonamassa to dziś czołowy przedstawiciel amerykańskiego blues-rocka. Niedawno ukazał się jego dwunasty solowy album – „Blues of Desperation”. Dla muzyki gitarowej autor tego krążka stał się tym, kim dawniej był Eric Clapton. Wszyscy chcą z nim występować i każdy chce go mieć na swojej płycie.

„Ojciec handlował gitarami. Kilka zawsze było w domu. W wieku czterech lat zacząłem grać. Najpierw w stylu klasycznym, później od razu wziąłem się za bluesa.” 



 

The Waterboys

6567052016 006W sklepach muzycznych ostatnio wiele się zmienia. Kurczą się stoiska z płytami kompaktowymi, natomiast coraz więcej powierzchni zajmują analogi. Równocześnie wraca stara muzyka. Pojawiają się wznowienia płyt znanych wykonawców, zwykle zremasterowane, a niekiedy wzbogacone o nagrania dotąd niepublikowane.

Według danych Nielsena, w roku 2015 sprzedaż wznowień w USA przewyższyła po raz pierwszy sprzedaż nowości. Melomani kupili o 3,6 % więcej płyt katalogowych – a za takie uważa się albumy dostępne co najmniej 18 miesięcy – niż premier.



 

Led Zeppelin - Wysoko na schodach

7072032016 001Słuchając coveru „Whole Lotta Love”, zamieszczonego na debiutanckiej płycie Hollywood Vampires, pomyślałem o autorach oryginalnej kompozycji. Co robią teraz, skoro ich drogi dawno się rozeszły? Udało mi się zdobyć kilka odpowiedzi. Najpierw jednak kilka słów o samym utworze.


W 2005 roku magazyn „Q” umieścił „Whole Lotta Love” na trzeciej pozycji w zestawieniu nagrań z gitarą w roli głównej. Chyba wszyscy doceniają jego riff. Nie jest skomplikowany i nawet początkujący gitarzyści mogą go bez trudu opanować. Grany na wzmocnionej gitarze elektrycznej, potrafi zrobić wrażenie. Jimmy Page wymyślił go, jeszcze zanim zespół rozpoczął pracę nad utworem w studiu. Dopiero w czasie sesji pojawiły się partie wokalne oraz słynna solówka. Tę ostatnią doskonale znają słuchacze Trójki, bo otwierała muzyczny program pod redakcją Piotra Kaczkowskiego.