HFM

artykulylista3

 

Szymborska, koloratura i jazz

89-91 04 2012 01Kiedy w 1995 zmarł dziennikarz Andrzej Woyciechowski, założyciel Radia Zet, a w czasie jego pogrzebu na warszawskich Powązkach z głośników rozbrzmiewały piosenki francuskie, powszechne były głosy oburzenia. Siedemnaście lat później, 9 lutego 2012, nie wzbudziła już większych kontrowersji oprawa muzyczna uroczystości żałobnych Wisławy Szymborskiej w Krakowie. Signum temporis.

Noblistka starannie zadysponowała tą stroną swego świeckiego pogrzebu. Nie życzyła sobie repertuaru kojarzonego z ceremoniałem kościelnym, typu „Marsz żałobny” i Preludium c-moll Chopina, „Requiem” Mozarta czy pieśni „Anielski orszak”. Na cmentarzu odtwarzano piosenki Elli Fitzgerald, ulubionej wokalistki Szymborskiej. Wcześniej, w samo południe, z wieży Kościoła Mariackiego zamiast hejnału rozległa się melodia piosenki „Nic dwa razy się nie zdarza”, jednego z evergreenów polskiej muzyki rozrywkowej, skomponowanego do wiersza Poetki. Zagrał Marian Magiera, pierwszy trębacz orkiestry Capella Cracoviensis.

Orkiestra z Titanica

58-61 05 2012 02Jak zachowuje się człowiek postawiony w sytuacji krytycznej? Co myśli, czuje? Jakie decyzje podejmuje i czy w ogóle jest w stanie je podjąć? 15 kwietnia 1912 roku, na środku lodowatego Atlantyku, w krytycznej sytuacji znalazło się ponad 2000 pasażerów największego statku pasażerskiego świata – Titanica.

 

W chwili wodowania Titanic był największym parowym statkiem pasażerskim na świecie, obok bliźniaczego Olimpica (tonaż rejestrowy 47 000 BRT). Sylwetka odznaczała się czterema lekko pochylonymi kominami, z których ostatni był atrapą, i dwoma smukłymi masztami. Ilość kominów miała wtedy znaczenie prestiżowo-komercyjne. Im ich więcej, tym lepiej dla armatora i jednostki.

Muzyka z kosmosu

66-67 06 2012 01Człowiek udający się w daleką podróż lubi mieć ze sobą coś, co przypomina mu dom. Dla astronautów z 15 krajów świata od ponad dziesięciu lat tymczasowym domem bywa Międzynarodowa Stacja Kosmiczna Alfa. Wielu z nich zabrało na nią to, co było im bardzo bliskie – muzykę.

Alfa to 450 ton żelastwa, które z prędkością niemal 8000 km/h okrąża Ziemię na wysokości około 400 km. Pozostaje na orbicie już niemal 5000 dni, służąc za kosmiczne laboratorium i miejsce eksperymentów z dziedziny biologii, fizyki, astronomii czy meteorologii. W stanie mikrograwitacji ludzie mogą tam przebywać naprawdę długo. Jednym z rekordzistów był Carl Waltz, którego jednorazowy pobyt na stacji trwał 196 dni. Gdy przygotowywał się do misji, sztab psychologów dbał o zapewnienie mu takich warunków, by przetrwał długą rozłąkę z domem

Jazz na ludowo

JazzLudowość w jazzie można rozpatrywać albo bardzo szeroko, albo zakończyć prostym stwierdzeniem: jazz wywodzi się z muzyki ludowej. Obie drogi są dobre, ale tylko ta pierwsza gwarantuje poznanie egzotycznych hybryd międzygatunkowych, charakteryzujących rozwój gatunku właściwie od początku.

Muzyka mieszkańców Afryki sprowadzanych w charakterze niewolników na plantacje bawełny w południowych stanach USA mieszała się z ludową muzyką angielską i francuską, hymnami protestanckimi, orkiestrami dętymi i wieloma innymi stylami, które przynieśli ze sobą kolonizatorzy. Zalążkiem jazzu były pieśni plantacyjne, śpiewane w czasie pracy, religijne negro spirituals, taneczne ragtime’y czy wreszcie blues. Wszystkie te elementy, wzbogacone o europejską tradycję, stopiły się w niezwykle żywotny i otwarty na wpływy konglomerat zwany jazzem.

Poważnie na ludowo

PnL„Co wieś, to inna pieśń”

(przysłowie polskie)

Z chałupy do filharmonii
W definicjach pojęcia „muzyka ludowa” powtarzają się trzy cechy: anonimowe autorstwo; przekaz ustny; środowisko społeczne twórców i wykonawców (chłopstwo, biedota miejska). Muzyka ludowa staje się dziedzictwem kultury danego narodu, kiedy przekaz przekracza granice społeczne. Kiedy zostaje sporządzony zapis (nuty, nagrania) lub kiedy kompozytorzy muzyki „oficjalnej”, „dworskiej”, „poważnej” (każde określenie czysto umowne) włączą fragmenty muzyki ludowej do swoich utworów. Beethovena zauroczyły pieśni szkockie. Brahms podziwiał cygańskich muzykantów. Bartok zapisywał melodie chłopskich kapel węgierskich, rumuńskich i tureckich, a Gershwin uwielbiał afroamerykańskie jazzbandy.