HFM

artykulylista3

 

O Chopinie garść refleksji

110-111 02 2010 01Nekrobeneficjenci
„My z niego wszyscy” – mówił o Mickiewiczu Krasiński, ale te słowa można odnieść do innego geniusza romantycznego – Fryderyka Chopina, najbardziej znanego w świecie polskiego artysty. Rok 2010, Rok Chopinowski, 200. rocznica urodzin kompozytora – to nie tylko okazja, żeby popularyzować jego muzykę, lecz także, by się ogrzać przy jubileuszowym ognisku, rozbłysnąć w świetle rocznicowych fajerwerków i uszczknąć dla siebie coś z funduszy gwarantowanych przez państwowego mecenasa. Anatomopatomorfolodzy marzą o rozkrojeniu serca zamurowanego w kościele św. Krzyża i ustaleniu raz na zawsze, że kompozytor chorował na mukowiscydozę, nie zaś na gruźlicę. Prezydent Warszawy wymyśliła, aby każdy noworodek urodzony w 2010 otrzymał bawełniane body (yes, body) z napisem:

Płonąca opera w Barcelonie

92-94 03 2010 01Niewiele gmachów operowych na świecie miało takiego pecha jak barceloński Gran Teatre del Liceu. Mimo to budynek nadal stoi, a jego wnętrze zachwyca gości. Na tej scenie od ponad 160 lat wystawiane są opery najsłynniejszych kompozytorów, a na afiszach można odnaleźć nazwiska wielkich gwiazd. Część z nich właśnie tutaj zaczynała karierę.

Początki opery w Barcelonie sięgają 1837 roku, kiedy to powstało towarzystwo Sociedad Dramatica de Aficionados, założone w byłym klasztorze Montesion przez członków narodowej milicji obywatelskiej pod wodzą Manuela Gilberta. Potrzeba zorganizowania w mieście konserwatorium muzycznego sprawiła, że rok później towarzystwo przemianowano na liceum filharmoniczno-dramatyczne imienia królowej Izabeli II. Placówka kształciła muzycznie uczniów oraz organizowała przedstawienia oper, w których występowali wychowankowie liceum. Niedługo później konieczna stała się przeprowadzka.

Polskie filharmonie w pigułce

104-107 04 2010 filharmoniaPodlaskaW popularyzacji muzyki ważną rolę odgrywają filharmonie. Nie wszyscy wiedzą, że mamy ich w Polsce ponad dwadzieścia i że te mniej znane są nierzadko zarządzane lepiej niż te najsłynniejsze.

Według definicji Encyklopedii Muzyki PWM filharmonia to „instytucja lub stowarzyszenie organizujące stałe koncerty symfoniczne, a także gmach służący do realizacji tych zadań. Bujny rozwój filharmonii przypada na wiek XIX; powstały wtedy zrzeszenia filharmoniczne w Lublanie (1794), Petersburgu (1802), Wiedniu (1812) czy Londynie (1813). W USA pierwszym stowarzyszeniem tego rodzaju było The Philharmonic Society of Boston”. Większość filharmonii działa w Polsce jako instytucje finansowane i nadzorowane przez władze samorządowe. Jedynie warszawska, jako narodowa instytucja kultury, podlega bezpośrednio ministrowi. Jest to także najstarsza tego typu placówka w Polsce. Pozostałe powołano w większości po II wojnie światowej.

Pajęcza muzyka

104-106 05 2010 01Spalona słońcem włoska Apulia jest miejscem występowania jednego z najbardziej fascynujących fenomenów kulturowych związanych z muzyką – tarantyzmu.

Miejscowość Nardò, na południu Włoch. Połowa XX wieku, koniec czerwca. Z niedużej izby pewnego domostwa wyniesiono niemal wszystkie meble. Pozostało łóżko z melodramatycznie rozrzuconą pościelą, uniesione z jednej strony, aby ułatwić śpiącej osobie wydostanie się z niego. Obok stoi niewielka komoda, zastawiona obrazami apostołów, z naczyniem z cudowną wodą, zaczerpniętą ze świętej studni z pobliskiego miasteczka. Z kominka zwisa krucyfiks; w kącie ustawiono koszyk na ofiary pieniężne. Pomieszczenie jest przystrojone prześcieradłami i chustami – to one oddzielają tych, których można by nazwać „publicznością” i „artystami”, gdyby dało się zignorować religijno-leczniczy charakter zajścia i traktowało je jako swoisty spektakl. Zgromadzeni pod ścianami ludzie otaczają kręgiem 29-letnią Marię.

Woodstock i Altamont - Lato i zima rockowej kontrkultury

88-91 09 2010 01Prawdopodobnie nic nie stanowi lepszego podsumowania hippisowskiej rewolty lat 60. niż filmowa dokumentacja dwóch przełomowych festiwali muzyki rockowej z 1969 roku.

Rozgrywający się w tle legendarnego koncertu fabularny film Anga Lee „Zdobyć Woodstock” kończy gorzka scena: oto na błotnistym, zaśmieconym pagórku, w miejscu, gdzie niedawno znajdowało się pastwisko, a przez ostatnie trzy dni bawiło kilkaset tysięcy ludzi, główny bohater spotyka organizatora przedsięwzięcia – Michaela Langa. Spytany o najbliższe plany pomysłodawca imprezy odpowiada butnie: „zrobimy coś jeszcze większego! Darmowy koncert The Rolling Stones na Zachodnim Wybrzeżu!”.

Krytyka sukcesu

91-93 10 2010 02Polska kultura muzyczna stopniowo się zmienia. Budują się nowe filharmonie i teatry operowe. Nowe oblicze zyskują muzea, a na afiszach koncertowych przybywa słynnych nazwisk. Szczęśliwi i dumni ze zmian, nie popadajmy jednak w euforię, bowiem to, co początkowo piękne i cenne, może któregoś dnia stać się przyczyną zażenowania.

Wielokrotnie wyrażałem swoje zadowolenie z drogi, na którą w ostatnich latach wstąpiła polska kultura muzyczna. Dziś przyszła jednak pora na racjonalną refleksję i krytyczne podsumowanie. Jak się okazuje, nie wszystko złoto, co się świeci, a projekty, które w założeniu miały być powodem do dumy, coraz częściej wprawiają w zakłopotanie.