HFM

artykulylista3

 

Nagrody Roku 2015

nagrody rokuW nowy rok wchodzimy specjalnym wydaniem naszego miesięcznika, podsumowującym odsłuchy minionych dwunastu miesięcy. Było nam miło gościć w redakcji urządzenia, które cieszyły oko wyglądem, wzbudzały zaufanie jakością wykonania, a co najważniejsze – dostarczały wyjątkowej przyjemności ze słuchania.

Te, które szczególnie wpadły nam w ucho, które zapamiętamy na długo i z którymi żal nam się było rozstawać, przypominamy na kolejnych stronach. Jedne przystępne cenowo, inne drogie, a mimo to warte swojej ceny. I wreszcie te, przy których nie pozostaje nic innego, jak być dżentelmenem i nie wspominać o pieniądzach. Wszystkie coś w sobie mają i jeśli akurat nosicie się z zamiarem zakupu nowego elementu do domowego systemu, warto, żebyście zwrócili na nie uwagę. W naszym zestawieniu nie zabrakło ani urządzeń reprezentujących tradycyjne kategorie, takich jak wzmacniacze czy kolumny, ani takich, z których nazwaniem wciąż jest pewien problem. Zawierają wszystkie elementy niezbędne do przesłania, odczytania i wzmocnienia sygnału, a jeszcze nie tak dawno nie istniały. Teraz powstaje ich coraz więcej, przez co zaczynają stanowić wyraźny element audiofilskiego krajobrazu. Ten zaś jest różnorodny i mieści zarówno butikowe wkładki do gramofonów, budowane pieczołowicie przez jednego człowieka, jak i zaawansowane przetworniki c/a, pracujące w oparciu o unikalne oprogramowanie, powstałe w umyśle ich twórcy. Pomiędzy nimi znajdziecie mniej lub bardziej standardowe wzmacniacze, odtwarzacze i kolumny. Wszystko, co potrzebne, by cieszyć się muzyką odtworzoną najlepiej, jak to możliwe i najwierniej przekazującą intencje wykonawców. Zapraszamy do lektury corocznego zestawienia „Hi-Fi i Muzyki”. Przed Państwem nagrody roku 2015, a zaraz za nimi – najlepsze zdaniem recenzentów działu muzycznego wydawnictwa płytowe.

Styczeń

snow 617296 1280Styczeń jest w naszej redakcji miesiącem podsumowań. Najważniejsze z nich to nagrody roku. Spośród wszystkich urządzeń i kolumn, recenzowanych w ciągu minionych dwunastu miesięcy, wybieramy, naszym zdaniem, najlepsze.



Odbywa się to zawsze tak samo: recenzenci zgłaszają swoje typy, a później trwa dyskusja, co jest ciekawsze, co bardziej uniwersalne, co się wyróżnia w swoim segmencie cenowym. W końcu powstaje zestawienie i okazuje się, że jedną trzecią wydania mamy zajętą. Nagrody to podobno ważna sprawa.

Problem stary jak piramidy

pyramid-315298 1280
Nie mogę powiedzieć, żeby pro- blem ten nurtował mnie szczególnie. Jednak dyskusje na ten temat ustawicznie przewalają się przez łamy czasopism i forów internetowych. Ile jest wart sprzęt, który kupujemy i ile musi, jeśli w ogóle musi, kosztować dobry sprzęt hi-fi? Może zacznę od pytania, dlaczego ten problem niezbyt mnie interesuje. Otóż kupuję po długim namyśle i tylko te urządzenia, które uznaję za naprawdę mi odpowiadające.



 Pod jakimś względem jeśli nie wyjątkowe, to przynajmniej wybitne. Otóż w takiej sytuacji kwestia niezbędnego wydatku schodzi na drugi plan, bo decyzja została podjęta wcześniej i długo przema- cerowana. I, prawdę powiedziawszy, dokonuję tych zakupów rzadko. Ostatni wzmacniacz nabyłem chyba z dziesięć lat temu. Jednak tematyka ciągle wraca, więc może i ja dodam swoje trzy gorsze do tego koszyczka.

Jak jeden dzień…

maj okładkaDwadzieścia lat temu, pod koniec  maja, do kiosków trafił pierwszy numer „Hi-Fi i Muzyki”. Czarno-biały magazyn był wówczas dwumiesięcznikiem, wydawanym na papierze offsetowym i wyglądał, nawet jak na tamte czasy, skromnie.



Rynek dopiero się budził, ale za to z fasonem. Wygłodniali Polacy poznawali świat hi-fi. Dowiadywali się, że istnieje coś lepszego, niż dotąd widzieli na półkach Peweksu. Katalogi firm audiofilskich wyglądały całkiem inaczej. Królował sprzęt w rozsądnych cenach, a producenci (także koncerny) prześcigali się w oferowaniu wzmacniaczy,   odtwarzaczy   i    kolumn„dla Kowalskiego”.

Jak oni grają

guitars-114491 1280Z zasady nie oglądam programów telewizyjnych w rodzaju „Jak oni śpiewają”, tańczą czy też: „Mam talent”. Nie dlatego, że zakładam a priori ich beznadziejność czy amatorkę. Po prostu mnie nudzą.

W kwestii wspomnianej amatorki nie ma się co napinać ani kreować na znawcę. Przeważnie programy są zrealizowane porządnie i na tle swoich zagranicznych odpowiedników wypadają dobrze. Uczestnicy też są różni, zgodnie z zasadą: „dla każdego coś miłego”. Jeden lubi się pośmiać, drugi wzruszyć, trzeci po prostu posłuchać muzyki, bo ta jest traktowana w TV jak zło konieczne.

Panie, nie da się

fachuraZebrało mi się na wspomnienia. Parę lat temu, gdy dom, w którym obecnie mieszkamy, był na etapie wykańczania, postanowiłem zlecić wykonanie osobnej linii elektrycznej od tablicy bezpiecznikowej. Linia ta miała oczywiście służyć do zasilania systemu hi-fi. Dodatkowy bezpiecznik i kilka metrów ekranowanego przewodu, dzięki którym można się pozbyć wpływu czajników elektrycznych i pralek na delikatny sprzęt grający. Gdy przedstawiłem moją propozycję elektrykowi, wykonującemu całą instalację, popatrzył na mój rysunek, następnie mi głęboko w oczy i powiedział: „Panie, to się nie da”. Jednak się uparłem. W końcu dom buduje się raz, może dwa razy w życiu. Z tym, co teraz powstanie, zostanę raczej na długo. Elektryk jęczał, wzdychał, kręcił głową. W końcu, po paru dniach boheterskiego oporu, przyznał, że się da, po czym jednak westchnął rozpaczliwie i wysunął ostatni argument: „Ale panie, po co to?”.