HFM

artykulylista3

 

Polewka

dog 983014 1280Odkąd pamiętam, nasze hobby wywoływało kontrowersje. Działo się tak zwłaszcza w dwóch środowiskach. Pierwsze to tak zwani „zwykli zjadacze chleba”. Drugie – audiofile-teoretycy lub, jak kto woli, inżynierowie. Jedni i drudzy od początku mieli polewkę z przysłowiowych złotych kabli.


Ostatnio w kwestii drutów jakby trochę przycichło, natomiast uwaga przeniosła się na akcesoria. Zresztą, tak naprawdę sam temat jest nieistotny. Ważny jest wspólny mianownik – pieniądze.
Dobry sprzęt jest drogi. Powiedzmy sobie szczerze: za drogi, ale producenci się tym nie przejmują i szybują w stratosferę. Czy tracą kontakt z rzeczywistością? Odpowiedź nie jest oczywista, bo gdyby nikt gratów nie kupował, poszliby z torbami. Inna sprawa, że audiofile popadli w kałabanię ze względu na pozycjonowanie ich zachcianek. Na piramidzie potrzeb hi-end znajduje się na samym czubku. Jest ostatnią z „potrzebnych” rzeczy. Nie pomogą tłumaczenia, że nie da się żyć bez muzyki. Tak się już porobiło, że drogie stereo jest modną oznaką luksusu. Dyskretniejszą niż limuzyna Daimler-Benz, ale równie dobitną, a w dodatku podkreślającą dobry gust i szlachetne upodobania posiadacza. Można się wysnobować skuteczniej niż za pomocą wycieczki na Bali, nie wspominając już o zegarku, bo zbyt drogi to w pewnych sferach obciach. System stoi w domu, bo musi. Goście oglądają go przy okazji i, nie oszukujmy się, w gramofonach, wzmacniaczach czy kolumnach czuć pieniądze, jak trufle w jajecznicy.


Snobizm zrobił jednak dla hi-fi sporo dobrego. Odkąd temat zwęszyły tzw. pisma „lajfstajlowe”, krytykanctwo zaczęło być postrzegane jak zwyczajna emanacja kompleksów. Na tle bogatego, postępowego świata nie wypada przecież zaglądać komuś do kieszeni ani śmiać się z jego kaprysów. Bo nie sadzę, że dziennikarze docenili wpływ kabli na brzmienie. Zwykli zjadacze raczej też. Przytrafić się to mogło za to niektórym inżynierom, choć na pewno nie tym najmądrzejszym, bo ich psychika jest odporna na empirię. Nawet jeżeli coś usłyszą, to nie uwierzą. To, że tysiące ludzi na świecie wydają pieniądze na „oszustwo”, też do nich nie przemawia, choć trudno uwierzyć w masową hipnozę.
Wracając do akcesoriów, dostałem ostatnio e-mail od czytelnika, który zwrócił mi uwagę na pewien filmik. Bloger robi sobie polewkę z polepszacza gramofonowego. Z punktu widzenia fizyki dowodzi, że to nie ma prawa działać. Przez kilkanaście minut konstruuje wywód oparty na tej tezie. Jego opinia, jego prawo. Szkoda tylko, że w tle pojawiają się pieniądze. Oczywiście, można  krytykować wycenę cudownego „kapodastra”, ale sugerowanie, że ktoś posmarował redaktorską łapę, to już, oględnie mówiąc, malizna. W każdym razie, ani nas to ziębi, ani grzeje. Niech gadają, byle tytułu nie przekręcali. Znamienne jest jednak zjawisko, o którym wspomniałem wcześniej. Autor wypowiedzi nie zadał sobie bowiem trudu sprawdzenia, czy słychać zmiany.


Przypomina mi to początek mojej walki z wiatrakami; dawno rzuciłem ręcznik, ale wspomnienia zostały. Na studiach miałem zajęcia na wydziale reżyserii dźwięku. Znany i uznany profesor głosił tezę, że odtwarzacze CD nie mogą się między sobą różnić brzmieniem, ponieważ „cyfra to cyfra”. Pozwoliłem sobie się z tym nie zgodzić, więc padło: „niech pan udowodni”. Z radością zaproponowałem przeprowadzenie próby: przyniosę kilka urządzeń i posłuchamy w grupie 30 osób. Odpowiedź była krótka: „Nie, proszę wziąć kredę do ręki i udowodnić to na tablicy”. Przegrałem podwójnie: nie miałem pojęcia, jak to zrobić, a później miałem problemy z zaliczeniem przedmiotu. Czy dzisiaj profesor nadal tak sądzi? Nie mam nawet pojęcia, czy żyje. Podejrzewam natomiast jedno: nie posłuchał, bo wiedział.


Wielu też udowadniało, że kable nie mogą działać. A gadki o kryształach, czystości przewodnika itp. to duby smalone, bez oparcia w fizyce. Nie śledzę opracowań naukowych z dziedziny metalurgii i przewodnictwa, za to mój siostrzeniec studiuje technologię materiałową na politechnice i mówi, że takie rzeczy są obecnie dość dobrze zbadane i to żadna fikcja literacka. Jak widać, osoby „obeznane” korzystały z przestarzałych podręczników. A jak to się ma do akcesoriów?
To kontrowersyjny temat. Ich ceny na pewno mogą wzbudzać emocje, ale warto zachować szczyptę obiektywizmu. Miłośnikom ostatecznej prawdy, jaką niesie nauka, najbardziej kością w gardle stoi to, co nie ujęte wzorem. Poza nim zaczynają się czary, a tych, jak wiemy, nie ma. Kiedyś nie było to oczywiste (a i do dzisiaj nikt nie udowodnił bezużyteczności zaklęć), więc czarownice palono na stosach. Również za uciechy cielesne, jakich doznawały z diabłem. Ich egzekucje sprawiały ogromną radość licznie zgromadzonym uczestnikom. Jak zauważył pewien pisarz, nie z pobudek religijnych, ale poczucia „sprawiedliwości społecznej”. Bo wszyscy zazdrościli im władzy, tajemnej wiedzy, a zwłaszcza owych uciech, które były przecież diabelskie i niewyobrażalne. Dzisiaj w miejsce uciech wstawiamy pieniądze. Ktoś, kto pisze o czarach za góry złota, musi uczestniczyć w spisku. Na pewno ma na celu oszukanie „biednych ludzi”, którzy potem bezmyślnie kupią drogą zabawkę i zostaną z premedytacją nabici w butelkę.


Wypada jedynie żałować, że nie sypnęło nam do trzosa, jak sugeruje autor. Sam zapewne chętnie by swój nadstawił, ale nie ma chętnych do sypania. Możemy się za to wyluzować w kwestii rozterek moralnych. Z tego, co mi wiadomo, wspomnianego „kapodastra” nie kupił nikt biedny, odejmujący dzieciom od ust. Nabywcy długo dojrzewali do zakupu i myśleli przed nim dość intensywnie. A może zrobili coś skrajnie niepoważnego: posłuchali i sprawdzili, czy działa? Różne głupoty przychodzą ludziom do głowy. Zwłaszcza z nadmiaru gotówki.
 


Maciej Stryjecki
Źródło: HFM 02/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

 

 

Komentarze  

+1 #1 Artur Malinowski 2017-05-03 07:44
Cokolwiek by powiedzieć HFM moim skromnym zdaniem zachowuje obiektywizm w każdym artykule, opisie, recenzji. Kiedyś, gdy byłem na początku swojej drogi audio zadzwoniłem do redakcji, podałem kwotę, którą mam przeznaczoną na kolumny głośnikowe i czego oczekuję. Redaktor poradził, ja kupiłem i banan nie schodził z ust przez miesiąc. Mam taki sprzęt, którego brzmienie mi się podoba, mam dla siebie, nie na pokaz, bo co tu pokazywać, tego się słucha. A fakt, że moje auto kosztowało taniej od dajmy na to odtwarzacza CD czyni mnie wariantem? Samochodem do pracy i z powrotem to pół godziny a muzyki słucham co najmniej 2 godziny dziennie. Może więc to właśnie ja mam racjonalne podejście do życia. No i jeszcze jedno - audio łączy ludzi, ludzie rozmawiają, udzielają rad, spotykają się, słuchają muzyki. To chyba dużo lepszy sposób spędzania czasu niż ustawka po meczu, czyż nie?
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #2 John 1.5 V 2017-05-05 11:56
Historię o profesorze czytaliśmy już na łamach chyba kilkakrotnie i za każdym razem czytam ją z lekkim uśmiechem politowania bo wychodzi na to, że obaj Panowie nie znają/znali budowy odtwarzacza CD i zapomnieli, że część cyfrowa to tylko fragment tego urządzenia, a to co finalnie z niego wychodzi musi przejść prze układy analogowe, które każdy elektronik na świecie zrobi nieco po swojemu na innych elementach i w innej topologi, A skoro wie to czemu nie mówi skoro obaj tacy wygadani ?

Sam uważam się za osobnika z obozu tych wyśmiewanych inżynierów choć również za melomana, audiofila, a nawet sprzętofila, jednak prosiłbym nie mieszać napotkanych niekompetentnych idiotów z naukowym tytułem z ludźmi którzy oprócz tytułu, są też praktykami i wiedzą jak pewne rzeczy są zbudowane i jak działają. Głupcy są rozsiani w społeczeństwie dosyć równomiernie więc przywoływanie jednego przypadku który ma świadczyć o całym środowisku jest wysoce niemiarodajne.

cdn.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #3 John 1.5 V 2017-05-05 11:57
Co do "masowej hipnozy" to niestety jest to zjawisko dosyć powszechne o czym świadczą wszelkiej maści ruchy religijne mające wyjątkowo masowy charakter i rozmaite kulty "Cargo" plenią się w wielu społeczeństwach nader często i obficie. Audiofile nie są tu jakimś wyjątkowym i uodpornionym gatunkiem, a jeśli dodatkowo działa "magia" ceny i "waudiowstąpnienia" w szeregi wtajemniczonych wyczynowych audiofilów to mamy gotową receptę na tworzenie gromady fanatycznych klientów którym można autentycznie wcisnąć wszystko. I to już nawet nie chodzi o akcesoria ale poślednia elektronika w luksusowych obudowach za zylion złotówek zdarza się wcale nie rzadko i wszyscy pieją z zachwytu, a tym czasem w środku mamy przetwornik za 2 stówki i to razem z podatkiem z miejsca produkcji, naszym VAT-em i marżą dystrybutora.

cdn.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #4 John 1.5 V 2017-05-05 11:57
Proszę też nie pisać że "smarowanie" nie występuje bo ludzie są ludźmi i redaktorzy z tej branży nie są przecież święci, a jak człowiekowi się coś proponuje to jakie są szanse, że nie weźmie ? Większe, mniejsze, 50/50, bo na pewno nie 0/100 ani 100/100 ? Ręczy Pan za całe środowisko, że trzyma się etyki zawodowej ?

cdn.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #5 John 1.5 V 2017-05-05 11:59
I jeszcze jedna kwestia na którą zwracałem uwagę kilkukrotnie na forum. Każdemu wolno napisać, że coś działa, to nigdy nie podlega jakimkolwiek działaniom ze strony moderacji forów (nie mówię o naszym, raczej o wszystkich razem) bo przecież każdy może mieć swoje zdanie, ale nie daj boże napisać, że coś nie działa. Ooo, tu się miarka przebiera, tak nie wolno. A jeśli jeszcze napisze dlaczego nie działa to już jest wyklęty i przeklęty po trzykroć (psia krew x3) inżynierek zasrany. Tu nagle wolność słowa przestaje obowiązywać, to ZUO i w ogóle wbrew. Czy Audiofile nie powinny też wykazać się odrobiną otwartości ... na argumenty. Dodam tylko dla ułatwienia, że "słyszę u siebie w domu" (i nigdzie indziej) jest argumentem słabym.

Spocznij.

ps. 1000 znaków to mało znaków.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #6 Dzezik 2017-09-15 21:02
Jestem audiofilem od ponad 20 lat, studiowałem fizykę a pracuję w IT. podchodzę do mojego hobby z rezerwą. Naprawdę są wśród audiofili ludzie wierzący w voodoo. Ostatnio czytałem dyskusję gdzie ktoś testował odtwarzacz strumieniowy pracujący w trybie OpenHome i porównywał brzmienie programów na tablecie BubbleDS Lumin Lighting DS. I pisałe to na serio, inny pisał że FLAKI z Western Digital brzmią gorzej od tych samych z Seagate. nie wieczdziałem kiedy mam przestać się śmiać.
Ale polepszanie brzmienia Gramofonu poprzez eliminację drgań, fakt że prawdziwa cyfra (0,1) to jest tylko virtualna na tablicy w dowodzie twierdzenia Nyquista a kable z roznych metali roznie przewodzą prąd bo dyspersja bo efekt naskórkowy. To są efekty oczywiste dla każdego kto ma wykształcenie techniczne a przynajmniej ścisłe. To nie jest voodoo, to czy to jest słyszalne to już inna kwestia. Audiofila bez podstaw technicznych łatwo omamić, słuch nie jest obiektywny, jest podatny na sugestię. Pozdrawiam
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #7 Maciej Stryjecki 2017-09-26 18:03
Cytuję John 1.5 V:
Proszę też nie pisać że "smarowanie" nie występuje bo ludzie są ludźmi i redaktorzy z tej branży nie są przecież święci, a jak człowiekowi się coś proponuje to jakie są szanse, że nie weźmie ? Większe, mniejsze, 50/50, bo na pewno nie 0/100 ani 100/100 ? Ręczy Pan za całe środowisko, że trzyma się etyki zawodowej ?

cdn.


Drogi Panie. Teksty w rodzaju "ludzie sa ludźmi" i "redaktorzy w tej branży nie sa przecież święci" prosze sobie, za przeproszeniem, wsadzić w buty. Będzie Pan wiekszy. Nie interesuje mnie "całe środowisko", bo tekst dotyczy tego pisma i odpowiedź mam prawo potraktować jako zarzut z miękkim tłumaczeniem winowajcy. Otóż, prosze to sobie wbić w głowę, czym Pan uważa: mlotkiem, styliskiem od łopaty, albo innym, bardziej precyzyjnym narzędziem, godnym inzyniera. W tym piśmie nikt od nikogo nie wziął zlotówki, ani innego prezentu celem poprawy opinii o opisywanym sprzęcie. Wypraszam sobie szkalowanie ludzi pracujących w moim zespole, za których ręczę i których znam od wielu lat. Chyba, że zna Pan jakis fakt, o którym mi nie wiadomo. Wtedy poprosze o maila i wyciągnę konsekwencje wobec osoby, której to dotyczy. Krótko mówiąc, wyrzucę na zbity pysk i zloże doniesienie do prokuratury o przyjęciu korzyści majątkowej. Natomiast jeżeli takiego faktu Pan nie zna, to proszę łaskawie ważyc slowa.
Cytować | Zgłoś administratorowi